W wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Wprost" Wielce Szanowny Największy Premier IV RP, Jarosław Kaczyński wyznał, że w obawie przed podsłuchami zdarzało mu się prowadzić rozmowy w różnych innych (poza Kancelarią Prezesa Rady Ministrów) miejscach, w tym w parku.
Geniusz Tatr i Bieszczad uzasadnił ten fakt tym, że w obecnych czasach podsłuchiwanie jest technicznie łatwe. Klatki Faradaya, urządzenia wibracyjne na szybach, zabezpieczające przed podsłuchem laserowym, bezpieczne linie, ekranowany sprzęt elektroniczny, cykliczne (czytaj: częste) kontrole przy użyciu wyrafinowanych instrumentów... jednym słowem wszystko, co polskie służby specjalne mogą zaoferować w temacie ochrony tajemnic.... wszystko to za mało, aby uspokoić paranoiczny umysł prezia. Wolał..... "bezpieczny" park (jak z filmów o J-23), gdzie byle amator z mikrofonem kierunkowym nie miałby najmniejszych problemów... Żenada.
O tym, że swoim wyznaniem Kaczyński napluł w twarz ludziom, którzy go chronili....
.... nie wspomnę.
Wcześniejsza szkoła to zacofanie
-
Zespół naukowców z Cambridge opublikował wyniki badań nad brytyjskim
systemem edukacji “Children, their World, their Education”. Skrót publikacji
jest tuta...


3 komentarze:
Dobrze, że napisałeś o tym, bo na przykład ja już nie mam zdrowia do tego półgłówka, a taka sprawa nie może przejść bez echa. Matołków trzeba tępić na każdym kroku. Nasze wiecznie żywe Słońce Gór Świętokrzyskich nie ma kobiety, nie ma własnego adresu, nie ma konta w banku, nie umie choćby włączyć komputera, nie potrafi prowadzić samochodu. Okazuje się teraz, że nie ma elementarnego poczucia odpowiedzialności i o tajemnicach państwowych deliberuje w parku. Nie ma także ani odrobiny poczucia, jaki jest żałosny i afiszuje się z tym wszystkim.
Źle na to patrzycie - nie ma konta, prawa jazdy, kobiety, maila, komórki, adresu... czy coś Wam to przypomina? Prawdopodobnie to zakamuflowany Dżejms Bąd:)
Jak usłyszałem o tym wychodzeniu do parku, to moja wyobraźnia poszła naprzód... widzicie Jarka w prochowcu, z postawionym kołnierzem, nasuniętym na oczy kapeluszem, jak podchodzi do ławki w parku, gdzie czeka na niego informator? Ja widzę. I mam tylko jeden komentarz - malutki w tym prochowcu, nie?:)
W "Przekroju" nr 50/3260 z 13 grudnia 2007 jest rozmowa z psychologiem Elżbietą Sołtys, zatytułowana "Zimny wychów polityków". POLECAM. Kilka cytatów: "...to wynik jakieś traumy, prawdopodobniej przeżytej w wieku dwóch-trzech lat" (o Ziobrze), "Widzę człowieka rozsypanego, niezdolnego do sprawowania najwyższego urzędu w państwie" (to o Lechu), "...czy wszystko jest w porządku z facetem, który do dziś mieszka z mamą, a na pierwszą randkę umówił się w wieku 21 lat?" (o Jarku), "najbardziej kocha Sabę" (wiadomo...).
Artykuł jest zapewne dostępny na stronach internetowych "Przekroju".
Prześlij komentarz