czwartek, 21 lutego 2008

Nieśmiertelny Lambert

Dziś w nocy (to znaczy 20/21.02) miałem okazję przyglądać się mistrzowi przy pracy. A może nawet mistrzom. Ale od początku...
Jakiś czas temu rozpoczęły się w Warszawie zdjęcia do filmu, będącego koprodukcją amerykańsko-polską, noszącego roboczy tytuł "Limo Driver" czyli po naszemu "Kierowca".

Film ma być intrygującym thrillerem, którego akcja toczy się w ciągu jednej nocy w Warszawie. W rzeczywistości jest bardzo, bardzo wiele "nocy zdjęciowych" (z których jedna miała miejsce w i przy Hotelu MDM na Placu Konstytucji). Francuz poznaje Polkę, zakochuje się a potem jej szuka, śmigając po Warszawie i poznając jej uroki. I tyle, mniej więcej, moge napisać o fabule. Więcej na pewno do znalezienia w sieci. Ważne jest to, że polskie kino zaczyna równać w górę, współtworząc przynajmniej kino na światowym poziomie.

Gwiazdą tego filmu jest Christopher Lambert (jeden z moich ulubionych aktorów), znany nie tylko z roli Connora MacLeod, ale też Brennicka z "Fortecy", księdza z "Zabić księdza" czy szachisty w "Knight Moves". Jego filmografia na tym się nie kończy i jest tak imponująca, że uprawnione jest twierdzenie, że Christopher Lambert zrobił więcej filmów, niż poseł Gosiewski powiedział mądrych rzeczy w całej swojej "karierze". Lambert jest również właścicielem winnicy, w której produkuje wino marki "Les Garrigues de Beaumard-Lambert" (w odróżnieniu od produkcji Palikota, nie jest to "bełt").
Lambertowi partnerują w tym filmie Agnieszka Grochowska, Magda Mielcarz, Anna Przybylska, Piotr Adamczyk, Adam Ferency i inni. Reżyserem i autorem scenariusza jest Jerome Dassier, a za stronę wizualną odpowiada Bill Butler. I w tym miejscu wypada pochylić na postacią Wilmera Butlera, 78-letnią legendą kina. Zrobił zdjęcia do kilkudziesięciu filmów, w tej liczbie na uwagę zasługują: Lot nad kukułczym gniazdem, Grease, Rocky 2-4, Omen 2, Hot Shots, Clive Barker's "The Plague"... i wiele, wiele innych przez ostatnie 50 lat. Zmontował też kultowy film Stanleya Kubricka "Mechaniczna Pomarańcza" z Malcolmem McDowellem w roli głównej.

Musze przyznać, że pierwszy raz miałem kontakt, choć bardzo powierzchowny, z kinem na światowym poziomie i wywarło to na mnie duże wrażenie. Najpierw przyjazd ekip technicznych... i wszystko zaczęło przypominać, jeśli wolno mi użyć cytatu z Sapka, "burdel ogarnięty pożarem". Jednak w szybkim tempie, porządek zawładnął chaosem i do przyjazdu gwiazdy, całość zaczęła jakoś funkcjonować. Przybył aktor i zaczęło się... duble, duble, duble. Ktoś tam widać dążył do perfekcji. Fajnie było obserwować pełny profesjonalizm Lamberta, który ze stoickim spokojem powtarzał, powtarzał... Poza kadrem zachowywał się najzupełniej naturalnie i normalnie, ot, zwykły facet wśród zwykłych ludzi, nie to co wiele z naszych rodzimych gwiazd i gwiazdek. Określanych ostatnio mianem "celebrytów" - mnie to się kojarzy z "cenobitami" z filmu Hellraiser. Kojarzycie??? np. taki kolo z czaszką nabijaną gwoździami, zresztą, kto wie... jak ktoś tatuuje sobie na przedramieniu napis po aramejsku (czy hebrajsku, nie wiem, nie wazne) z błędami a poza tym zaklina się, że biust jej urósł o trzy rozmiary w miesiąc, na skutek normalnych procesów dojrzewania, może sobie w przyszłości nawet gwoździe w banię powbijać, dla zachowania popularności. Ale dość o tym. Nie chce pisać o bezmózgowych beztalenciach, więc wrócę do głównego wątku...
... kiedy już horda ogarniętych szałem tworzenia filmowców skończyła pracę, zwinęła majdan i udała się na odpoczynek do swych leż. Przed nimi kolejna pracowita noc (i jeszcze wiele następnych).

Wszystkim osobom zaangażowanym w tworzenie "Limo Drivera" życzę:
POWODZENIA

Panu Piotrowi Adamczykowi (którego na planie nie było) życzę ponadto, aby w odróżnieniu od "Testosteronu", nosił w tym filmie zegarek będący produktem orginalnym.

8 komentarze:

Slawkas pisze...

To ciekawą masz przygodę! Mi było dane kilka razy oglądać przy pracy nad filmem PRAWDZIWE gwiazdy polskiego aktorstwa. Moje wrażenia z ich obserwacji są jak najbardziej pozytywne, podobne do Twoich. W pewnym momencie (trochę statystowałem) zapytano mnie, czy mnie to nie bierze, to branie udziału w grze. Stwierdziłem zgodnie z prawdą, że to akurat nie. Ale reżyseria to jest naprawdę coś:)

Mariusz pisze...

Mnie też zapytano, czy nie chciałbym wziąć udziału. Miałem stać obok drzwi przez które wchodzi Lambert i palić fajka. Stwierdziłem, że to nie dla mnie, poza tym cenię swoją prywatność... na dodatek okazało się, że gościem z agencji statystów i epizodystów jest mój znajomy... ale nie mam zamiaru wykorzystać tego :) Prawda jest taka, że nie lubię oglądać się na zdjęciach, jeszcze bardziej na filmach. Niefotogeniczny jestem :)

doman9 pisze...

E tam, nie wal sciemy ze niefotogeniczny jestes, po prostu sie bales slawy:). Zreszta na zdjeciu z walcowania podrobek na zlotych tarasch calkiem niezle wyszedles:)

Wesoły Terrorysta pisze...

Ale ja bym bardzo prosił o zostawienie Dody w spokoju, tak?:)

Mariusz pisze...

@doman9: Na zdjęciu z ZT wyszedłem jak "stróż w Boże Ciało", ale nie miałem kontroli nad publikacją w "Super Expresie". Na moją fotogeniczność to nie wpłynęło.

Mariusz pisze...

@WT: Dodę zostawiam w spokoju. Nawet nie śpiewam" Doda, Doda, zrób mi loda", jak kiedyś kibice Polonii. :)

Wolfinka pisze...

Ja pierdziu... też bym chciała zobaczyc jak kręcą film, a szczególnie z Lambertem. W porzo koleś z niego. Kreciłeś jakiś filmik albo masz photosy? Fajowa recenzja i cały blog w ogóle. Doda jest przereklamowana jak proszek do prania. Pozdroski serdeczne! ;-))

Mariusz pisze...

@Wolfinka: Dzięki za uznanie...; wiesz, szczerze mówiąc nie cyknąłem żadnej fotki. Bałem się, że to będzie faux pais. Cóż, jestem wrażliwy na społeczny ogląd mojej osoby :)
Dzięki i pojawiaj się u mnie częściej.