niedziela, 30 marca 2008

SPOTKANIE W JURACIE - EXCLUSIVE! (reprint)

Przeczytałem dziś niezwykle udanego satyrycznego posta w blogu "PAMIĘTNIK WYWROTOWCA". Powtórzę, (aby nikt nie wpadł na pomysł, żeby powiadamiać CBA, SKW, CBŚ i harcerzy posła Macierewicza), że jest to tekst satyryczny. Jestem pewny, że autor nie miał na celu poniżanie, czy obrażanie kogokolwiek, a w szczególności Prezydenta Lecha Kaczyńskiego lub jego wielce czcigodnego brata Jarosława (ani tym bardziej, nie miał na celu sugerowanie problemów "zdrowotnych" naszych Najwyższych Władz) :) Na pewno autor miał na celu tylko niewinne rozbawienie czytających. W moim przypadku udało Mu się wyśmienicie. Kiedy już wstałem z podłogi i otarłem łzy, postanowiłem, że taka perełka jest warta jak najszerszej publiczności. Oto ona:

Specjalnie dla czytelników mojego bloga relacja z prezydenckiej rezydencji. Krótki zapis tego, co się działo dziś w rezydencji na Helu (nie pytajcie, skąd mam te informacje, ale to tylko fragmenty...). UWAGA - ostre słownictwo, zapis niecenzurowany!

Godzina 16:30

Lech Kaczyński: Długo kazał pan na siebie czekać!

Donald Tusk: A bo powiedział pan, żebym przy końcu korytarza skręcił w lewo i tam będzie toaleta...

LK: Powiedziałem "w prawo".

DT: Nie, powiedział pan "w lewo".

LK: Ja nie mogłem powiedzieć "w lewo", ten kierunek dla mnie nie istnieje!

DT: Ależ zapewniam pana! Mój oficer BOR może to potwierdzić...

LK: A moi dwaj oficerowie BOR potwierdzą co innego - i co? No, ale znalazł pan?

DT: Oj tak - co za ulga... na wodzie tak bujało! I szumiało, szumiało...

LK: To może winka, zanim pogadamy o konkretach?

Godzina 17:00

DT: Panie prezydencie, może zaczniemy już rozmawiać o ratyfikacji...?

LK: Zaraz, zaraz, panie premierze,jeszcze chwilkę.

DT: Ale siedzimy tu już tyle czasu i nic!

LK: Oj, i co z tego? To co - jeszcze po lampce wina?

Godzina 17:27

DT: A właściwie na co czekamy?

LK: Co? A nie, tak sobie... wie pan, ja to nie jestem upoważniony do rozmów z panem w tej sprawie... to może jeszcze po kielonku?

Godzina 17:53

DT: I... i... i... widzisz, Leszek, jak mi ten twój burte... bultel... ten Kurski cały tego dziadka wyciągnął, to myślałem, że go zabiję... mam jeszcze taki pistolet po dziadku, na strychu...

LK: Tajesss... wiesz, Donek, sorry, ja nie wiedziałem, że on tak chlapnie... o, kurde, skończyło się. Podaj kolejną flaszkę...

DT: Ale osssochozzi, na co czekasz? Leszek, na co czekasz?

LK: Ciii... chffffffileczkę, tak?

Godzina 18:07

DT: I proszę ja cię, ta cała Julia, to ona mi mówi, że rozumiesz, mówi mi, że...ale kurde babeczka pierwsza kalsa... no więc nachyla się i mówi, wyobraź sobie...

LK: Ciii, czekaj!

DT: ...mówi mi - a ja już widzę ten warkocz, te oczy... Hej, sokoły!

LK: Oj zamknij się, Donek!

DT: Co jesss?

LK: Motor słyszę. Z quada. Popraw krawat - bedzie gadka.

Godzina 18:13

Jarosław Kaczyński: A co tu się do jasnej kurwy nędzy dzieje!? Co to za popijawa? Co jest?

LK: Oj ciiicho, tak tylko... bo telefonu nie wziąłeś to czekałem...

DT: Ale osochozi, panowie?

JK: Ty się zamknij, dla mnie zabić cię to jak splunąć! A ty Leszek masz przechlapane. Powiem Marysi. I mamie - zobaczysz!

LK: O nie... Jarek, proszę...

JK: Nie ma no mercy. Coście ustalili opoje?

DT: No właśnie nic, bo z panem prezydentem...

JK: Pozwoliłem ci gadać? Gdzie jest mój mały pistolecik? Brata pytam, tak? Ty, ty... ty internauto ty!

DT: OK, sorry...

LK: No nic nie ustaliliśmy, bo... teges, no... no nie było się jak do ciebie dodzwonić...

JK: A po co? Wiesz przecież, że mówię "nie" i już.

LK: No, ale Donek... znaczy pan premier to chciał tak oficjalnie, porozmawiać...

JK: Toteż mu rozmawiam, że nie i już!

LK: Ale weź choć chwilkę mu poświęć... specjalnie ty przypłynął?

JK: Wpław?

LK: Nie, no łódką... hihi, łódką - kumasz Donek. Łódka - wódka, hihi...

JK: Cisza! Ty, premier - jaką łódką?

DT: No, taką małą... a bujało...

JK: Eee, to szacunek... wiesz - ja to na skuterze wolę - wiesz, czuję wtedy taką wolność! A którędy płynęliście?

LK: To może po lampce do rozmowy?

Godzina 18:49

DT: I widzisz Jarek - mi to tak kazali cię o tę cebulę pytać. Ja sam kurde nie wiedziałem!

JK: A teraz mnie to wali, że Ty mnie sorry.

Godzina 18:52

DT: No i, no i...?

JK: A fujara mu się majtała do kolan..

DT: Hahahaha!

LK: Hahahaha!

JK: Hahahaha!

Godzina 18:58

DT: O kurde, panowie - a co z Lizboną?

JK: Mnie tu kurwa wcale nie było, ok? Się zgadzam na wszystko, ale mnie tu nie było! Przecież jak to wypłynie to mnie ta cholerna inteligencja zje z butami...

DT: A to zajebiście! Leszek, a konferencja dla prasy? Powiesz im to?

LK: Chrrrr...

DT: Leszek? Leszek! Nosz kurde... Ja im tego nie powiem - napruty jestem jak stodoła...

JK: Spoko - przekimasz się i rano będzie git. Ale pamiętaj - mnie tu nie było!

Spotkanie Prezydenta z Premierem trwało dłużej, niż zaplanowali to obaj. Obaj także odwołali zapowiadane konferencja prasowe. Spotkanie podobno przebiegało w przyjaznej atmosferze.

Jeśli tekst Wam się podobał, możecie go skomentować na blogu autora.

0 komentarze: