Bardzo się raduje ojciec sprawiedliwego, a kto spłodził mądrego, weseli się z niego
Niech się tedy weseli ojciec twój, i matka twoja; i niech się rozraduje rodzicielka twoja
Synu mój! daj mi serce twoje, a oczy twoje niechaj strzegą dróg moich
Bo nierządnica jest dół głęboki, a cudza żona jest studnia ciasna
Ona też jako zbójca zasadzki czyni, a zuchwalców między ludźmi rozmnaża
Komu biada? Komu niestety? Komu zwady? Komu krzyk? Komu rany daremne? Komu zapalenie oczów?
Tym, którzy siadają na winie; tym, którzy chodzą, szukając przyprawnego wina
(Ks. Przysłów 23:24-30, Biblia Gdańska)
Niech się tedy weseli ojciec twój, i matka twoja; i niech się rozraduje rodzicielka twoja
Synu mój! daj mi serce twoje, a oczy twoje niechaj strzegą dróg moich
Bo nierządnica jest dół głęboki, a cudza żona jest studnia ciasna
Ona też jako zbójca zasadzki czyni, a zuchwalców między ludźmi rozmnaża
Komu biada? Komu niestety? Komu zwady? Komu krzyk? Komu rany daremne? Komu zapalenie oczów?
Tym, którzy siadają na winie; tym, którzy chodzą, szukając przyprawnego wina
(Ks. Przysłów 23:24-30, Biblia Gdańska)
Thessaloniki; A.D. 390
Magister militum Amonianusz zjeżdżał ze wzgórz, od wschodu kierując się do płonącego miasta. Słupy dymu biły w bezchmurne niebo. Towarzyszyła mu jedynie niewielka grupa ochrony, pod dowództwem zaufanego dekuriona. Reszta sił interwencyjnych była już w mieście, wypełniając rozkaz Basileusa Flawiusza Teodozjusza, autokratora Cesarstwa Rzymskiego. Rozkaz dania nauczki miastu, które tak srodze obraziło Cesarza, w żywe oczy kpiąc z prawa, które w swej mądrości ustanowił. W pamięci Amonianusza wciąż jeszcze żywe były słowa Cesarza sprzed dziesięciu lat: "Winni oni spodziewać się przede wszystkim pomsty Bożej, a następnie naszej kary stosownie do decyzji, którą powzięliśmy z natchnienia niebieskiego". Niestety, Thessaloniczanie zatwardziali w swym grzechu, za nic je mieli, kontynuując praktyki tak bardzo Bogu niemiłe. Wcześniej Teodozjusz wydał prawo pod groźbą śmierci sodomii zakazujące, a oni śmiali się tylko i dalej łamali prawo boskie i cesarskie. Teraz już na pewno dwa razy pomyślą zanim ich zaswędzi - pomyślał Amonianusz wypatrując jakiś ognisk oporu. Nie widział nic. Wszystko wskazywało, że jego wojsko objęło już pełną kontrolę nad miastem, oddając się teraz typowo żołnierskim rozrywkom, obejmującym grabieże, mordy i gwałty. Niekoniecznie w tej kolejności. Magistra zirytowało tylko podpalanie domów, tak jakby zachodzące słońce dawało zbyt mało światła dla tych rozrywek. A może smakują one lepiej przy świetle pożarów... Nieważne..., miasto nie miało być zniszczone, było zbyt ważne strategicznie, aby przestało istnieć. No i oczywiście było też ważnym źródłem podatków, by zakończyć sprawę definitywnie: ludność obrócić w niewolników, miasto spalić. To nie zachwyciłoby cesarza. Amonianusz podejrzewał, że biskup Ambroży też nie byłby zadowolony. Miasto miało tylko otrzymać nauczkę za swe podłe czyny i tak właśnie się stanie.
Magister militum zastanawiał się, czy musiało do tego dojść. Widocznie musiało, skoro doszło. Sodomia i inne zboczenia kwitły, herezja szczerzyła kły. I tylko sprawiedliwe prawa Teodozjusza strzegły Jego umiłowany lud przed stoczeniem się w otchłań. Zbrodnicze lekceważenie owych praw wykazał cyrkowy woźnica Patroklos, jawnie kopulując z mężczyznami i młodymi chłopcami. W swym bezwstydzie zwykł publicznie pokazywać swą ohydę. Gdy zgrzeszył publicznie przy samej agorze, poprzedni dowódca wojsk prowincji, Buteryk, kazał go aresztować i przykładnie ukarać. I wtedy, ku zaskoczeniu wszystkich, skażeni grzechem mieszkańcy wszczęli tumult w obronie sodomity. W walkach Buteryk zginął, a zadaniem Amonianusza stało się pomszczenie tej śmierci, pomszczenie zniewagi, jakiej doznał cezar i sprawienie, aby wszyscy potencjalni wichrzyciele dwa razy zastanowili się zanim zaczną łamać prawo. I tak się stanie.
Zamyślony Amonianusz zauważył, że skraj miasta jest już o rzut oszczepem a on ciągle jeszcze nie wysłał posłańców, aby zakazali podpaleń i zorganizowali gaszenie już istniejących pożarów. Naprawił szybko ten błąd i znów powrócił do rozmyślań nad marnością natury ludzkiej. Wtem jego rozmyślania przerwał tętent galopującego konia. Obejrzał się przez ramię i dojrzał zbliżającego się posłańca. Ten wyhamował gwałtownie i krzyknął: Quo vadis, domine?
Do miasta - odpowiedział rzeczowo Amonianusz - Czego?
Panie, przywożę rozkaz. Na prośbę Ambrożego cesarz kazał oszczędzić miasto... - krzyknął przejęty posłaniec.
Nieprzejęty Amonianusz odpowiedział: Na to już trochę za późno.
Nicea, A.D. 2030
Człowiek, którego tożsamość znało tylko kilka osób na świecie, znany w nielicznych kręgach jako "Wesołek", a opinii publicznej znany, głównie za sprawą swoich dzieł, jako "Wesoły Terrorysta", siedział w niewielkiej kafejce, sącząc poranne latte i leniwie spoglądając przez szybę. Po drugiej stronie ulicy widział front centrum hotelowo-konferencyjnego, złożonego z trzech skrzydeł budynku i baner umieszczony nad wejściem. Napis głosił: "Światowy Zlot Feministek. Precz z szowinistycznymi świniami. Stop fanatykom". -Dość jasna deklaracja idei - pomyślał Wesołek - Jak, kurwa, w "Seksmisji"
Lubił ten film. Bardziej niż komedię, postrzegał go jako trafne studium feminizmu. - Chłopa wam potrzeba, takiego, który przeheblowałby was porządnie - uśmiechnął się do swoich myśli - Ciekawe, dlaczego feministkami zostają tylko same brzydkie, i nie chodzi tylko o wygląd. Ale chyba już czas... -
Spojrzał na ulubiony czasomierz marki Vacheron Constantin. Oceniał, że uczestniczki zjazdu były już po panelu o wiele mówiącej nazwie "Alternatywny model rodziny 8+3 jako źródło społecznej siły" i udawały się teraz do restauracji na obiad. Czas zaczynać. Z kieszeni marynarki wyjął fiolkę i z uwagą przeczytał mikroskopijnych rozmiarów napis. "Stężone feromony. Przestrzegać maksymalnej dawki". Skrzywił się z niesmakiem (wolał ufać naturalnemu czarowi) i odłożył fiolkę do popielniczki. Znajdzie ją młody, pryszczaty kelner i jak podejrzewał, wykorzysta odpowiednio, do likwidacji trądziku.
Wesołek poprawił mankiety koszuli, machinalnie sprawdził złote spinki Montblanc, otrzepał niewidzialny pyłek z rękawa garniaka za 2000 euro i wyszedł na słoneczną ulicę.
Wesołek opuścił hotelowy pokój. Zanim zamknął drzwi zatrzymał go czuły głos - Spotkamy się jeszcze, misiu? -
- Lepszy miś od świni, ale... wątpię - z przekąsem opowiedział - Kup sobie masażera
Spojrzał na numer pokoju - 105 - z toaletą praktycznie zlokalizowaną na złączu dwóch skrzydeł budynku. - 205, 305, 405, 505, 605, potem 215 i tak dalej...- zwizualizował w pamięci plan - jeszcze dwa zrobię bez problemu, potem pozostanie zdać się na "niebieskie wspomaganie". Na końcu piwnica i piętro techniczne. Garaże zrobiłem dwa dni temu -
Wesołek dziarskim krokiem ruszył w kierunku schodów. - Przyda się mała rozgrzewka przed maratonem - mruknął do siebie.
Po wyjściu z 315 oparł się o ścianę, długo usiłując złapać oddech. W pokoju były dwie feministki, co oznaczało niezaplanowany wydatek energii. - Jeszcze, kurwa, trzy... Nie dam rady - zajęczał, usiłując nie poddać się panice - Muszę wytrzymać -
Wyjął z kieszeni małą tubkę, wycisnął na rękę zawartość i z westchnieniem ulgi włożył ją w spodnie. Po rozprowadzeniu lubryfikatora (z łagodzącym ekstraktem aloesu), wyjął małą fiolkę, wytrząsnął z niej dwie kapsułki. Po namyśle dodał jeszcze dwie. - Stymulanty to niebezpieczna zabawa - pomyślał spoglądając na zegarek - ale już piąta piętnaście i zostały trzy pokoje. Muszę wytrzymać. -
Apatycznym krokiem skierował się do windy...
O dziesiątej rano elegancko ubrany mężczyzna, jak zwykle od tygodnia, pił latte w tej samej co wczoraj kafejce. Widać było po nim krańcowe wyczerpanie. Po drugiej stronie ulicy miłe panie rozpoczynały właśnie dyskusję na temat "Samiec jako ewolucyjny ślepy zaułek". Słoneczko grzało, ptaszki śpiewały. Wesołek sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Wyjął pudełeczko z jednym, zabezpieczonym pleksiglasową osłoną, guziczkiem. Ręka ważyła chyba tonę, tracił też czucie na końcach palców. Niezgrabnie zdjął osłonę i cały czas patrząc na hotel, nacisnął guzik.
Ptaki zamilkły. Powierzchnia kawy w filiżance zafalowała. Dopiero po chwili do uszu Wesoła dobiegł pomruk. W budynku naprzeciwko z kilku okien, położonych na styku skrzydeł, posypała się kaskada szkła. Wydawało się przez moment, że to już koniec a potem... potem budynek zaczął się składać. Osiadające elementy, pociągały za sobą całą strukturę. Trwało to sekundy, ale Wesołkowi wydawały się całą wiecznością. - Dla nich w środku do cała wieczność - pomyślał filozoficznie.
Proces nabrał tempa, kiedy coraz więcej pięter znikało w podziemnym garażu. Wreszcie, w miejscu, gdzie przed chwilą stał kompleks widać było nieprzypominającą niczego hałdę. Wesołek włożył w rachunek kilka euro i wyszedł prosto w tłum gromadzący się tłum. Na wietrze tańczył pobrudzony pyłem baner. "Stop fanatykom" było w tym momencie ironicznym requiem dla feministek.
Katakumby opactwa, kilka dni później
Biskup szedł mrocznymi korytarzami, w których od wieków znajdowały swój wieczny spoczynek kości zamieszkujących opactwo braci. Tu zawsze czuł wszechogarniającą atmosferę mistyki, pogłębianą jeszcze przez zawiłą konstrukcję z kości i czaszek, jakimi były wyłożone ściany. - Postronnej osobie wydawałoby się to sceną jak z taniego horroru - pomyślał biskup - ale to ostateczne poddanie, bracia na wieki jednoczą się z klasztorem, gdzie spędzili swe życie -
Jak zwykle nie usłyszał go, poczuł tylko obecność u swego boku. - Synu. Czytałem gazety. Dobra robota - cichym głosem, aby nie zakłócać spokoju zmarłych, powiedział biskup.
- Dziękuję, Ojcze. Nawet nie wiesz, ile mnie to kosztowało - równie cicho odpowiedział Wesołek. Biskup był jednym z tych nielicznych, którzy wiedzieli kim jest. Ponadto, pochodził z Polski jak on.
- Twoje koszty materialne zostaną z naddatkiem wyrównane. Inne zostaną Ci wynagrodzone w życiu przyszłym. Ważne, że z pomocą Świętego Jana Pawła Wielkiego, zdeptałeś węża. - Biskup wyjął z kieszeni cedrowe pudełeczko. - Synu... to Equester Ordo Sancti Silvestri Papae, Order Świętego Sylwestra... i Jego Świętobliwość przyznał go tobie za zasługi na rzecz pontyfikatu. Od tej pory jesteś szlachcicem i rycerzem - w pudełeczku lśnił niesamowitym blaskiem złoty maltański krzyż.
- No, no, to się znajomi zdziwią - powiedział z uśmiechem Terrorysta, biorąc pudełko i podnosząc je do oczu - niezłe cacko. Mogę go nosić na szyi, eminencjo?
Nie. Trafi do szuflady. Mojej, chcę podkreślić - biskup, odebrał Wesołkowi pudełko - niech ci wystarczy świadomość zaszczytu. I honoru jaki stał się twoim udziałem. Od dziś jesteś członkiem Zakonu. Odpust za akcję też oczywiście dostałeś -
Przez chwilę szli w milczeniu. Biskup odezwał się pierwszy: - Swoją drogą, szkoda, że zginęły w stanie grzechu . Nie miały szansy oczyścić swoich dusz... Spowiedź, spowiedź by je oczyściła...
Wesołek z sardonicznym uśmiechem spojrzał na biskupa: - Na to już trochę za późno.


16 komentarze:
I od czego tu zacząć...aż się zarumieniłem:) Powiem tylko dwuznacznie, że lepiej bym tego nie wymyślił:) A do tego kolejny świetny tekst!
Zastanawiam się tylko, jak dać znać u mnie o Twoim tekście - link wraz z laurką czy też przedruk (o ile się zgadzasz?)... Kusi mnie też, aby dać linka na wiadomym blogu:)
A poza tym mam takie dziwne wrażenie - właśnie nocuję w pokoju 105, na złączu dwóch skrzydeł...
Ale numerrr:)
Tak myslałem, że wt będzie zachwycony;)
Zabrakło mi tylko drobnego dopełnienia w tym neoewangelicznym przekazie "palić, gwałcić i rabować, a prawda ich wyswobodzi". Czy Wesołek nie mógłby zabierać z pokojów feministek jakichś łupów? Gacie po tacie chociaż, bo gdzież stringi u feministek. Albo może jakieś broszurki z tekstami Najstarszych Starowinek, takich jak Magdalena, Kazimiera czy Manuela.
W sumie po kolejnym przeczytaniu tego tekstu :) dochodzę do następujących wniosków:
- zielona herbata, a nie latte,
- oglądam te zegarki Vacheron Constantin...ładne, ale rzucają mi się same na paskach, a wolałbym na bransolecie:)
No kolejny rewelacyjny wpis! Pozwolisz, że zrobię z nim to, co z poprzednim Twoim opowiadaniem?:) Masz świetny styl - jeżeli w sieci jest gdzieś więcej Twoich opowiadań, to podaj linka.
A bohaterowi opowiadania gratuluję uwiecznienia w tak świetnym tekście:)
@Mariusz: no faktycznie, przyłączę się do tych zachwytów tutaj, bo warsztat masz rewelacyjny (pozazdrościć, naprawdę) a tekst wali w pysk, lapidarnie mówiąc:)
Gratuluję autorowi talentu - a WT staje się powoli medialną gwiazdą :D
@WT: Miło mi, że Ci się spodobało. oczywiście możesz przedrukować. Nie ma problemu. A na wiadomym blogu możesz dać linka - zapewne skończy się na zawiadomieniu o podżeganiu do stosownych organów :) I bardzo dobrze. Nieważne jak piszą, ważne żeby pisali :)
"właśnie nocuję w pokoju 105, na złączu dwóch skrzydeł..." - mam nadzieję, że to tylko zbieg okoliczności i nie borujesz dziurek pod jakąś zawartość :)
@Slawkas: Gdyby zabierał trofea, to byłby raczej seryjniakiem a nie rycerzem Kościoła.
Zabierać broszurki z jakimiś mierdołami - brrr... chyba do toalety :)
@Cichy: Jasne, że pozwolę :)
Innych testów nie ma... :( Ten napisałem "od jednego machu", bez planu... Kiedyś obiecałem w komentarzu, że to zrobię i coś mi akurat w duszy zagrało. Dlatego wydaje mi się, że można by sporo poprawić.
Muszę przyznać, że zawsze miałem bujną wyobraźnię. Od kiedy napisałem tekścik o rekonkwiście, to uniwersum kołatało mi się po głowie...
@fi: Dzięki, cieszę się, że Ci się podoba, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że w pewnych miejscach struktura jest nienaturalna. Zacząłem pisać o drugiej w nocy, napompowany kawą... i puściłem tekst "jak jest", tylko z korektą ortograficzną.
Moi mili, dzięki za pozytywne opinię. Krąży mi po głowie, mniej więcej, taki rozwój wypadków w tym uniwersum:
1) Kościół stopniowo rozpoczyna bardzo aktywne (tajne) działania przeciw tym, których uważa za zagrożenie dla społecznego poczucia moralności. Do zamachów przyznają się "islamscy fanatycy". Dwie pieczenie...
2) "Niedobrzy" imigranci zostają deportowani poza EU
3) Szwecja występuje z Unii i przyjmuje "prześladowanych", którzy w krótkim czasie przejmują wpływy polityczne (jest ich wielu i szybko się rozmnażają). Szwedzi z przerażeniem patrzą jak ich "społeczeństwo tolerancji" rozpada się pod rządami imamów. Partie islamskie wygrywają wybory, zapowiadając przekształcenie Szwecji zgodnie z wymogami islamu
4) Feministki, geje, lesbijki, członkowie "alternatywne" rodzin wieloosobowych są kamienowani na ulicach przez nieznanych sprawców. Rdzenni Szwedzi uciekają (po uszczelnieniu granic lądowych) przez Bałtyk. Podejmuje ich z wody (często ignorując granicę) polska Marynarka Wojenna.
5) Polacy przeprowadzają akcję zbrojną, aby odzyskać polskie eksponaty wywiezione w czasie "potopu"
Na tym tle umieściłbym akcję wydostania z Szwecji (najprawdopodobniej z okolic bazy morskiej Karlskona, rezerwat Knoso) delikwenta, posiadającego ważne info, na chwilę przed nuklearną sterylizacją Szwecji. Akcję przeprowadzałby Wesołek z "Duńskim Łącznikiem" :) z bazy wypadowej na Christianso, Bornholm (oczywiście przy wsparciu polskich Sił Zbrojnych, w których ryngraf stał się ważnym elementem wyposażenia :))
No nie, jednak umieściłem laurkę z linkiem - ale zrezygnowałem z podziału na wstęp i rozwinięcie, dzięki czemu można do Ciebie zajrzeć bezpośrednio z RSS.
Z pokoju 105 dzisiaj się wymeldowałem, nic więcej nie mogę powiedzieć:) Linka u bezjajówek już dałem, rzuć okiem w statystyki, ale pewnie podam przy jeszcze jakiejś okazji, bo jakoś ten ich blog zdycha...i gwiazda im na drogę:)
Bycie rycerzem nie wyklucza bycia seryjniakiem i vice versa:)
Duński Łącznik? Brzmi znajomo...a masz jeszcze jakąś rolę dla finwe i dla siebie oczywiście?:)
Cóż dodać - weź miesiąc urlopu, siadaj i pisz! Przyjdę z książką po autograf:) Aha - a jak będą ekranizować, to ma mnie grać Brad Pitt.
@WT: Jak wolisz...
Z tym wymeldowaniem, to jakaś podejrzana sprawa :) a wiadomy blog... można się było tego spodziewać. To towarzystwo wzajemnej adoracji źle, znoszące krytykę.
Z rycerzami i seryjniakami, masz rację. Krucjaty pokazały jak jest naprawdę. Szczególnie jak splądrowali Konstantynopol :) Ale chodzi przecież o ideał :)
Co do innych bohaterów - jasne, że tak, ale niech to pozostanie moją tajemnicą.
Właśnie wracam z biblioteki. Wypożyczyłem książkę Pawła Kempczyńskiego "Requiem dla Europy", fragment z okładki:
"Katolik, protestant, ateista - nieważne. Jak śmiertelnie przerażony szczur przemykasz się ulicami Berlina, Londynu czy Warszawy. W Europie XXI wieku rytm życia wyznaczają zawodzenia muezinów. Zachodnia cywilizacja gnije i upada - to efekt wprowadzonego przez zwycięskie feministki Wielkiego Planu Zrównania Szans. Metropolie zmieniły się w slumsy, którymi rządzą gangi imigrantów z Trzeciego Świata...".
Cóż, moja wizja przyszłości jest dużo bardziej optymistyczna, ale chodzi mi o to, że jest popyt na tego rodzaju literaturę. Może coś napiszę...
Specjalnie zarejestrowałem się na wykopie, żeby oddać głos na ten tekst:) Z czasem może się to przydać na jeszcze inne okazje.
@Mariusz: Twój plan akcji w Szwecji naprawdę ma sens. Jutro wypożyczę z biblioteki 14 filmów o gangu Olsena i podszkolę się, zanim zacznę opracowywać plan. Ale w tej chwili już widzę, że na początek będziemy potrzebować tuzin wydmuszek, tasiemkę, balonik i każdą ilość patyków po lodach. Od tej pory innych lodów nie kupujcie. Patyki możecie spławiać Odrą do Świnoujścia.
@wt: Brada Pitta możemy Ci załatwić, ale wtedy Szczukę będzie musiała zagrać jakaś cycata blondynka i kto w to uwierzy? Cały realizm pryśnie. Czy o to Ci chodzi?
Jak cytate blondynke to polecam jakas naturalna:) Np Ewe Sonnet:)
- no co chodzi mi o bimbaly a nie kolor wlosow:)
Jak nie Pitt, to może być Edward Norton w ostateczności...albo de Niro...
Nie - Szczuki nie może grać cytata blondyna: bo to czarny charakter! Choć z drugiej strony - obsadzić w rolach feministek gwiazdy porno, to by było coś!:)
@WT: Zwróć uwagę, że akcja dzieje się w '30 a ewentualna część szwedzka w okolicach '50. W związku z tym początkowo mógłby to być Brad Pitt a później Nicholson :)
Szczuka mogłaby być głosem zza kadru przedrzeźniającym niepełnosprawnych :) Natomiast w roli feministek można by obsadzić jakieś panie z Centralnego (po doczyszczeniu), żeby wyglądały jak weteranki walki z uciskiem :)
Prześlij komentarz