piątek, 16 maja 2008

Magog cz. 2

On zaś odrzekł: Wyjdę i stanę się duchem kłamstwa w ustach wszystkich jego proroków. Wówczas rzekł: Możesz zwieść, to ci się uda. Idź i tak uczyń!
1 Krl 22:22, Biblia Tysiąclecia


Dłubię tego posta chyba już od tygodnia. Co za tym idzie jego poziom merytoryczny (o aktualności nie chcę nawet wspominać) sięgnął dna. Zdecydowałem jednak "puścić go w eter", żeby przypominał mi, że brak czasu nie usprawiedliwia niechlujstwa.


Dziennikarze z „Misji Specjalnej” (antyukładowy program z góry założoną tezą w „publicznej”) postanowili looknąć, co tam się wyrabia u Bączka. Cynk dał Macierewicz. Weszli sobie przez garaż i gdy już nadziali się na funkcjonariuszy ABW… jakież zdziwienie ich spotkało. „Spece” nie padli przed nimi na twarz, urzeczeni potęgą redaktorów (pamiętacie scenę z "Alternatywy 4", kiedy Cichocki przyprowadza do prezesa spółdzielni "ekipę telewizyjną"?), tylko potraktowali jak intruzów, strzelili osobistą, dotykając nawet w „miejscach intymnych”. Cóż, za upokorzenie (a raczej byłoby to upokorzenie, gdyby w miejscach intymnych wykryto bieliznę "drugiej świerzości). Widocznie takie mniemanie o swojej potędze O aspektach kontroli osobistej zdarzyło mi się już pisać, więc mniemam, że funkcjonariusze chcieli sprawdzić, czy „panowie z TV” nie przytulili do siebie czegoś, co funkcjonariusze podczas tej rewizji szukali. Nieważne… Nawet jeśli przeszukano ich, bo chciano im dać nauczkę za wpieprzanie się w „czynności”, to i tak funkcjonariusze są czyści. Policjant ma prawo dokonać kontroli osobistej, „w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez osobę poddawaną kontroli czynu zabronionego pod groźbą kary, gdy kontrola ma na celu zabezpieczenie lub ujawnienie dowodów albo rzeczy mających związek z realizacją czynu zabronionego”. Zakładam, że uprawnienia ABW są podobne, więc wszystko jest w tym temacie jasne. Gdyby ekipa telewizyjna czekała grzecznie przed posesją, aż będą kogoś skutego wyprowadzać, nikt by się do nich nie przeczepił. Ponieważ szwendali się po przeszukiwanym domu, skończyło się tak a nie inaczej. Nic nadzwyczajnego.

Troszeczkę później, miałem okazję oglądać Urbańskiego z gospodarską wizytą u Lisa. "Ponton" brzęczał, brzęczał... tak jakby był apolitycznym fachowcem a nie pisowskim spadochroniarzem, który na Woronicza wylądował prosto z Pałacu. Najciekawszy był jednak tekst, że gdyby "Dwójka" stała się programem "misyjnym", zniknie z niego "M jak miłość" a on wtedy przed emisją puszczałby komunikat informujący, że z winy premiera Tuska i PO "pozostało 20, 19, 18... dni do końca emisji serialu". "I co na to 9 milionów widzów?" - zapytał z jowialnym uśmiechem. Jako widz, odpowiem: "Gówno". Jeśli serial finansują reklamodawcy, wara od mojego "abonamentu". Dla milionów ten serial może być wydarzeniem kulturalnym, godnym finansowania z ich abonamentu, ale dla mnie... Nie interesuje mnie jakoś życie jakiś fikcyjnych plastusiów, mam swoje własne. Ciekawsze...
Na koniec... posełek PiS Joachim Brudziński nazwał Tuska "Słońcem Peru". Brudziński powinien, wobec tego, jak najczęściej przebywać na słońcu. Słońce jest potrzebne do wytwarzania witaminy D, której skutki niedoboru są poważne. Niedobór może spowodować wypadanie zębów i rozmiękczenie kości. Poseł Brudziński dużo szczeka a mało gryzie, więc pierwszy skutek już nastąpił. Drugie jest rozmiękczenie kości. Pośle Brudziński, proszę jak najszybciej skontaktować się z premierem i umówić na naświetlania. Dodam tylko na koniec... jeśli wyliczacie, ile kosztowała podróż Tuska, może też pochwalicie się , ile kosztowała ochrona BOR mamy Kaczyńskiego i jego loty do Juraty...

2 komentarze:

Slawkas pisze...

Funkcjonariusze zrobili co należy i się wybronią. Akurat wszyscy, co stają w obronie dziennikarzy albo ni znają przepisów, wtedy niech sobie poczytaja Twój blog, albo mają zła wolę lub są są naiwni, wtedy nic im nie pomorze. Ale Tusk się sypie, PO się upartyjnia w najgorzym stylu, a my zwolna nie mamy już żadnej Alterantywy.

finwe isilra pisze...

@Mariusz: Oj, ciężko mi tu coś skomentować, skoro o żadnym z tych wydarzeń które opisujesz nie słyszałem...:/ Jednak zaskoczyłeś mnie tym, że w czasie akcji ABW dziennikarze pałętają się po obiekcie;), niezły numer, dziwi mnie tym bardziej, dlaczego ktoś się tutaj oburza...