poniedziałek, 12 maja 2008

Magog cz.1

Na Blogu Taktycznym obiecałem, że napiszę coś w piątek. Niestety… wysypał mi się system. Przeinstalowanie, ponowna instalacja mnóstwa „niezbędnych” programów, wtyczek do Firefoxa i Thunderbirda, wiele innych pobocznych działań zajęła mi całe weekendowe wieczory. Dodam, że bez Gogle Sync. Tool byłoby dużo gorzej. Hasła, zakładki, historia… ominęła mnie wątpliwa przyjemność odzyskiwania. Dziękuje Ci Google :)

Skoro już mam czas i możliwości pisania, chciałbym skomentować toczącą się cały tydzień dyskusję na temat zniesienia abonamentu telewizyjnego. Gardłowali w Sejmie, gardłowali w mediach, w swojej sprawie zabrała też głos publiczna emitując spotkanie jakiś tam twórców z prezydentem. Twórcy, jak jeden mąż, sprzeciwiali się oczywiście likwidacji abonamentu, ponieważ gwarantuje on realizację misji telewizji publicznej. Pytam: Jakiej misji? Czy realizacją misji telewizji publicznej jest uszczęśliwianie widzów „gwiazdami” tańczącymi na lodzie? W najlepszym czasie antenowym, w piątek przez trzy (!) godziny. Przełączam na „Dwójkę”: Doda… kiedy indziej: znów Doda…Doda, Doda, ciągle Doda. Może i ten program ma dużą oglądalność, ale czy na takie cele powinien być przeznaczany abonament? Czy widzowie płacąc abonament, powinni w zamian otrzymywać próbkę wysokiej lotów kultury w stylu „umyj tyłek, zanim usiądziesz”. Natomiast programy kulturalne puszczane są w czasie, gdy na chodzie są już tylko imprezowe niedobitki. Moim zdaniem telewizja publiczna powinna być albo finansowana z abonamentu i budżetu państwa, albo tylko z reklam.
W pierwszym przypadku powinna zająć się przekazem informacji, emisją programów prawdziwie misyjnych i filmów ze swoich przepastnych archiwów. Taka telewizja nie mogłaby być nastawiona na komercję i nie oglądalność powinna być jej celem. To, że mało kto by ją oglądał jest rzeczą bez znaczenia.
W drugim przypadku, telewizja publiczna byłaby po prostu telewizją komercyjną, stanowiącą własność Skarbu Państwa i mającą na celu generowanie zysków. W takiej telewizji na kulturę zabrakłoby miejsca, ale widzowie bez przeszkód mogliby obcować z „gwiazdami”, patrzeć jak dla kasy ktoś pożera żywe robaki czy krowie odbyty, czy być świadkiem, jak robi się „gwiazdkę” z kogoś, kogo jedyną pretensją do „wielkości” jest nazwisko (,ale o tym później).
Zamiast tego mamy jakieś przedziwne połączenie. Komercja? Jak najbardziej, ale abonament i tak Ci wyszarpniemy. Dla publicznej TV to sytuacja bardzo wygodna. Przerośnięty personalnie moloch, w znacznej mierze, poza obiektywną kontrolą. Ekipa telewizji prywatnej to zazwyczaj reporter i kamerzysta. A w „publicznej”… cały squad, łącznie z panem do trzymania ekranu (takie białe na kiju)… Ktoś musi przecież tę kasę łykać... :)

3 komentarze:

Wesoly Terrorysta pisze...

Chwali Google - medal mu!:) Ale Slawkas się na to skrzywi...:)

Do rzeczy. TVP nie powinna wypowiadać się w sprawie likwidacji abonamentu, bo jest stroną. No, może nie do końca tak, ale wkurza mnie to nagłe przypominanie sobie o misji i temu podobnych pierdołach, gdy tylko ktoś powie o likwidacji źródełka z forsą. Forsą, która idzie na kolejne "szoły" Skrętkowskiej (tak jak kiedyś Wolskiego czy Lipińskiej), Maćka Kurzajewskiego, Lisa i Kraśkę. I już nikt nie robi "Przybyszy z Matplanety"...:(

finwe isilra pisze...

@Mariusz: Dzięki za zwrócenie uwagi na istnienie czegoś takiego jak Google Browser Sync, tego właśnie potrzebowałem (korzystam z Firefoksa na dwóch komputerach) i chwała Ci za to!:)

Co do polskiej telewizji to mam stosunek obojętny, bo w ogóle nie oglądam (nieważne czy TVP czy Polsaty czy inne dziadostwo). Ale na tyle na ile znam sytuację to masz w pełni rację, telewizja publiczna jest w sporym rozkroku - niby misja, niby kasa, więc co tak naprawdę? Tak naprawdę jest jedno wielkie gówno (przepraszam za słowo) i kiedy przypadkiem (zanim przełączę się na programy satelitarne) przez kilka sekund widzę logo TVP to zalewam się zimnym potem i robi mi się niedobrze;)

Doman pisze...

Pewnie ten system znowu Ci sie wyp... jesli dales go z tej plyty "Bozkowej" - ale obym tu sie mylil.

Jesli zas chodzi o abonament - tez nie powinienem sie wypowiadac, bo nie mam tv ani radia i nie place.

Ale przeciwny jestem sciaganiu z innych haraczu, za to, ze maja tv lub radio. A haracz ten idzie na Krajowa Rade Radiofonii i Telewizji.
Toz to jest przezytek z czasow komuny - bo z tego co kojarze w II RP nikt zadnego abonamentu za posiadanie radioodbiornika nie placil a radio publiczne mimo tego jakos dzialalo i misje swoja pelnilo.

Innym przykladem moze byc takie "panstwo" jak USA.
Tam nie ma czegos takiego jak abonament za tv i radio - nie ma takze "publicznej tv" i "publicznego radia".
A ile maja tam stacji tv i radiowych? Nawet porownujac nas z dowolnym stanem to ilosciowo (i jakosciowo zapewne tez) jestesmy daleeeeeeeeeeko w tyle...