dwa srają...
... a jeden warczy
Andrzej Sapkowski "Saga o Wiedźminie"
... a jeden warczy
Andrzej Sapkowski "Saga o Wiedźminie"
Stephen Mull [czyta się: Muł?:)], który z ramienia rządu USA negocjuje z polskim rządem warunki budowy tarczy antyrakietowej, postanowił dać ostrego kopa naszym założeniom negocjacyjnym w wywiadzie dla Agencji Reutera. Raczył on powiedzieć: "Oni mają wielkie marzenia, jeśli chodzi o to, czego chcą. Ale to Polska będzie musiała zapłacić za większość działań modernizacyjnych, jakie przewiduje. Ważne jest nie tyle, by przybyć tam z wszystkimi tymi drogimi, nowoczesnymi rzeczami, ile realnie zapewnić rozsądne wykorzystanie tych środków, które mają. A mają oni bardzo ograniczoną ilość dolarów do wydania na obronę". Swoją drogą, cóż za szczęście, że mamy ograniczoną ilość gównianej waluty, jaką jest dolar. W końcu, już nawet amerykańscy gangsta-raperzy w swoich teledyskach pokazują walizki euro, a nie swojej, ostatnio dość żałosnej waluty.
Z wypowiedzi Mulla wynika, że Amerykanie spodziewali się pełnej uległości Polski w sprawie tarczy(i srodze się zawiedli). Nic dziwnego. Zarówno Pan Prezydent Profesor Lech Kaczyński, jak i poprzedni rząd, firmowany przez braciszka PPP zachowywali się dotąd tak jakby zrobienie dobrze USA było ich dziejową misją a na tarczę powinniśmy się zgodzić bez żadnej dyskusji, choćby i za dopłatą. Pan Prezydent zdania nie zmienił. Już zdążył wyrazić pogląd, że polskie oczekiwania powinny być realistyczne (czyli żadne). Dokładny cytat: "Dobrze by było, gdyby te rokowania zakończyły się sukcesem. Natomiast oczekiwania ze strony polskiej są dobre, dopóki są realne". Jak zwykle, Kaczyński rządowi nie pomaga, ale sprawa jest poważniejsza, bo takie teksty osłabiają polską pozycję negocjacyjną, a Amerykanie mogą nie wiedzieć, że Pan Prezydent (i jego brat też) często nie wiedzą co mówią. Inna sprawa, że twardymi zwolennikami "szczególnej" pozycji pozycji wobec USA jest też PiS. Pamiętacie wypowiedź jakiegoś, nie pamiętam jakiego (Putry chyba), PiSmakera, który wyjazd Sikorskiego do USA "po miliard dolków" nazwał dziadowaniem? Zgodnie z taką logiką rozmowy z USA powinny być prowadzone "na kolanach". Tylko, że trudno to nazwać negocjacjami, ale też do takich rozmów rząd USA był przyzwyczajony. Wieloletnia asymetria w stosunkach dyplomatycznych z USA objawia się w np. zakupie ciągle psujących się F-16 (mimo że były inne ciekawe oferty takie jak, Eurofighter czy Gripen), cyrku z wizami czy, w końcu, bezwolnym udziałem w agresji (przyjemnie, że dla odmiany, byliśmy agresorami) i okupacji (i w końcu okupowaliśmy, a nie nas okupowano) Iraku. A miało być tak pięknie: nasze złoża ropy, kontrakty na odbudowę... Wyszło jak zwykle.
Mull w jednym ma rację. Nasze środki na modernizację armii są ograniczone. W związku z tym, jeśli nasz "najlepszy" sojusznik nam nie pomoże, może powinniśmy poszukać tańszej oferty (rosyjskie zestawy S-300 są przecież całkiem dobre. A Patrioty... Te, ulokowane w Izraelu, podczas "Pustynnej Burzy" dały ciała. Scudy miały tendencję do rozpieprzania się, w końcowej fazie lotu, w chmurę złomu a Patrioty zazwyczaj trafiały w największy cel: zbiornik paliwa, podczas, gdy głowica bojowa dalej leciała do celu).
Zupełnie inną sprawą jest to, że przeznaczeniem tarczy antyrakietowej jest ochrona terytorium Stanów Zjednoczonych. Zapis, przyjęty na szczycie NATO, mówiący, że tarcza służy bezpieczeństwu całego sojuszu jest tylko wybiegiem mającym ugłaskać, dotychczas tarczy niechętne, kraje Europy. Jaki interes z tarczy może mieć Polska? Zagrożenie atakiem rakietowym ze strony państw "osi zła" jest praktycznie żadne, więc poziom bezpieczeństwa nie wzrósłby. Przeciwnie. Polska byłaby bardziej zagrożona, choćby atakiem terrorystycznym. Może się mylę, ale mam wrażenie, że zadaniem tarczy jest bardziej przeciwdziałanie ograniczonemu atakowi ze strony rakiet, startujących z europejskiej części Rosji (przeciwdziałanie zmasowanemu atakowi byłoby jak leczenie dżumy plastrem), takie rakiety mogłyby zostać przechwycone we wczesnej fazie lotu. Gdyby tak było, podbijałoby to stawkę, niepotrzebnie prowokując Rosję.
Można by jeszcze snuć różne dywagacje na temat "tak czy nie" dla Tarczy. Nie wyjaśniono bowiem społeczeństwu wielu aspektów ewentualnego funkcjonowania bazy, np. jaki będzie status bazy antyrakietowej (eksterytorialność?) i status personelu bazy wobec polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Panu Mułowi mogę powiedzieć na koniec tylko jedno. Milton Friedman powiedział: NIE MA DARMOWYCH OBIADÓW, więc jeśli Stany chcą w Polsce bazy, będą musiały za nią zapłacić. W przeciwnym razie...


12 komentarze:
To ten temat jeszcze żyje, ciągnie się to już wieki, myślałem że ktoś w końcu dał sobie spokój... Sam pomysł jest poroniony, zbędny i żałosny. Korzyści dla nas z tego nie ma żadnych ( nie będzie w przyszłości również, bo tak jak piszesz zostaliśmy zrobieni już wielokrotnie przez Amerykanów), a strat wiele. Polska zachowuje się jak, nie przymierzając, dziwka: zgwałcona niezliczoną ilość razy ciągle przymila się do gwałciciela, świadoma, że znów zostanie potraktowana odpowiednio. Brak słów
Mam nadzieję, że ta amerykańska propozycja przybliża nas wreszcie do szczęśliwego zakończenia tych negocjacji niczym. Niech spadają. Przynajmniej kilkanaście krajów na świecie dostaje od Ameryki większe środki na to co i tak by musiały robić dla swojego bezpieczeństwa, a nam te matołki nie chcą się odwdzięczyć za powazną przysługę. Naprawdę, musimy już mieć opinię kompletnych frajerów, że tak się nas traktuje. Zaś działania tego durnia, co go mamy za prezydenta, muszą się skończyć impeachmentem. Takie antypaństwowe działanie nie może trwać w nieskończoność.
@fi: Odświeżające podejście, przymilać się potrafimy. FI FBI już jest na Twoim tropie
Slawak: Impeachment uważam za nieprawdopodobny. Śmiechu jeszcze będzie co nie miara.
FBI??? Co do tego ma FBI?:)) Prędzej nasz swojski ONR za obrazę macierzy:))
@fi: ONR raczej Kaczyńskich nie lubi, chyba dlatego, że ich babka nazywała się Fiuth czy jakoś tak. A czy to jest polskie nazwisko? :)
To "th" jest bardzo podejrzane, bo ma wyraźnie germańskie korzenie;)
Tak a propos Twojego wpisu, dzisiaj przy kawie przeczytałem to:
http://www.tvn24.pl/-1,1550831,wiadomosc.html
@fi: Czytałem. Naprawdę dobre. 20milionów? Przecież to śmieszne. Naprawdę Polska powinna zweryfikować wzajemne stosunki. Płacimy krwią za ich iracką wojenkę a otrzymujemy w zamian, nawet nie lekceważenie, czystą pogardę.
Jest jeden pomysł...poczekać, aż dolar nieco osłabnie i na początek wprowadzić wizy dla obywateli US&A. OK, może i Amerykanie są naszymi przyjaciółmi, ale wiemy, że w polityce nie ma przyjaźni, a tylko interesy. Więc - te dwadzieścia baniek to mogą sobie w rulonik zwinąć i w rzyć wcisnąc.
Slawkas: impiczment...a nie ma jakiegoś polskiego słowa?:)
Jak nie wiesz, jakby było z amerykanami w naszym kraju to Ci odpowiem - Tak samo, jak było, gdy stacjonowali u nas "Ruscy". Czyli byliby "sądzeni" przez przez swoich.
Pomysł wprowadzenia wiz dla chamerykańców - zróbmy to tak, jak jest w Brazylii, wzajemnośc powinna obowiązywać:)
@WT: masz rację. Polskim odpowiednikiem impeachmentu jest "spieprzajdziadu"
ja z innej beczki
bardzo prosze o odpowiedz na moje pytanie o statystyke odwiedzenia bloga
w jaki sposób sie dowiedzieć ile osób odwiedza blog
nie moge odnalezć tej opcji bardzo prosze o odpowiedz na moje pytanie o statystyke odwiedzenia bloga
mój mail mejkmejk@gmail.com
Prześlij komentarz