niedziela, 5 października 2008

1612 powodów do śmiechu

Obejrzałem wczoraj epokowe dzieło radzieckiej, tfu, rosyjskiej kinematografii. Produkcja Nikity Michałkowa wywarła na mnie kolosalne wrażenie, dowiedziałem się bowiem, że "ruskij czaławiek" to heros, który może się schować w jeziorze, przebywając pod powierzchnią wody przez czas nieokreślony (stąd właśnie rosyjscy nurkowie są najlepsi na świecie - nigdy się nie wynurzają), umilając sobie przy tym czas rozmową z zmutowanymi, mówiącymi karpiami (antycypacja Czarnobyla?). A jak już taki heros wyjdzie z wody i dorośnie to:

- potrafi nauczyć się kanonierstwa, szermierki, języków obcych i manier obcując z bytami nadnaturalnymi (duchem "Hiszpana"),
- potrafi jednym strzałem z armaty (samoróbki) unicestwić całą polską armię,
- jednym strzałem pozbawić głów cały oddział szarżującej husarii,
- przesycony kosmiczną, rosyjską eneregią (jądrową albo spirytusową, zapewne) chłop pańszczyźniany (tak zwany "cham z chamów") w krótkiej walce potrafi pokaonać polskiego "zawodowego" szermierza.
Nawet jak heros z wody nie wychodzi, to zawsze może spod wody [sic!!!] strzelać z kuszy!!! Widocznie rosyjskie cięciwy nie zamakają :)

Ponad to, z filmu możemy się dowiedzieć, że rosyjscy święci pustelnicy, aby zachować pozycję pionową, potrzebują podwieszenia na łańcuchach (czyżby już w 1612 byli narodem alkocholików...) a głównym przejawem fauny w rosyjskich lasach są jednorożce.

Najważniejsze jednak, że ten "historyczny" film zawiera 0% prawdy historycznej. Obiektywny opis znajdziemy w Wikipedii pod hasłem Dymitriady. Mnie osobiście bardzo podoba się fakt, że w 1604 roku tron dla Dymitra I i przyszłej jego żony Maryny, córki Jerzy Mniszcha zdobyła nie polska armia, ale "ekipa" zebrana przez Mniszcha i jego kolegów.
Prawdą jest tylko, że w 1612 roku skapitulowała polska załoga Kremla, natomiast wojna zakończyła się w 1618 roku. Kto zwyciężył?...
Cytat z Wikipedii: "Wielkie Księstwo Litewskie uzyskało ziemię smoleńską, Korona ziemię czernihowską i siewierską. Car Michał I Romanow zrzekał się tytułów księcia czernihowskiego, siewierskiego, smoleńskiego oraz inflanckiego. Uzgodniono wymianę jeńców. Drażliwą kwestię zrzeczenia się pretensji do tronu carskiego przez królewicza Władysława pominięto pomimo nalegań strony rosyjskiej. Nie ujęto również w porozumieniu postulatów Rosjan dotyczących zwrotu łupów wywiezionych z Kremla..."

I macie się czym chwalić, Rosjanie :)

10 komentarze:

Slawkas pisze...

Mnie osobiście podbechtuje to, że na rosyjskie święto narodowe jest kreowana data odbicia Kremla z rąk polskich. Kto by pamiętał nawet w Polsce o tym, że z obcych tylko my tam siedzieliśmy. Oczywiście nie licząc Waregów czyli Szwedów, założycieli moskiewskiego państwa. No i nie licząc Tatarów, twórców moskiewskiej mentalności :P
Filmu nie widziałem jeszcze, tylko zajawki. Z tego co piszesz, to trzeba przełknąć sporą dawkę bajań, jak to zwykle w filmach "płaszcza i szpady". Z drugiej strony, w tych fragmentach co widziałem podobał mi się sposób przedstawienia wojsk polskich. To było imponujące, aż miło popatrzeć. Jak to się różni od husarii-zbieraniny u Kawalerowicza czy od ułanów-idiotów Wajdy. Więcej takich filmów, Moskale:)

Mariusz pisze...

@Slawkas: Opłacali się jeszcze Mongołom, którzy przez długi czas robili Rosjanom z dupy jesień średniowiecza, a Rosjankom... :) i stąd taki a nie inny stan rosyjskiej puli genetycznej.

To dziełko przypomina bardziej film fantasy, albo bajkę o kiju-samobiju :) A co do daty to jest trafiona - ciekawe czy w poczcie carów rosyjskich jest uwzględniona Caryca Maryna Mniszchówna ;)

WT pisze...

Rzecz, która mnie niezmiennie zastanawia - Rosjanie to wielki, dumny i bogaty naród...a taki zakompleksiony! I to względem nas - ludzi równie zakompleksionych względem zachodu:)

No cóż, widocznie tak już mają i to się nie zmieni...szkoda w sumie. Może zrozumieliby wtedy, że "panowie Polaki" (nie mogę się nie śmiać z tego okreslenia) nie są dla nich zagrożeniem.

Mariusz pisze...

@WT: Ejże, z naszym zakompleksieniem przesadziłeś :)

Slawkas pisze...

@Mariusz: no i nie zapomnijmy o Napoleonie, którego sama tylko sława natchnęła Kutuzowa do "genialnego" planu kampanii. Wojska rosyjskie, jako lepiej znające teren, zniszczyły swój kraj i Moskwę bardziej metodycznie, niż zrobiłby to najgorszy najeźdźca.

@WT: kompleksy tak, ale... komentarz mi spuchł i jest u mnie:)

Doman pisze...

Pamiętajmy też o ziemniakach, które w tym filmie są ulubioną (i stałą)potrawą plebsu natomiast w rzeczywistości zostały odgórnie narzucone przez cara Piotra I (a więc kilka lat później).
Dodajmy też, że dzięki "inteligenci i wiedzy" o tej roślinie chamstwo początkowo jadło nie bulwy lecz to co wyrastało nad ziemią i się truło:)

slawkas pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt. Mam nadzieję, że zaglądasz tu jeszcze czasem.

Zasheir pisze...

To ja dodam od siebie, że gdyby nie nasz ukochany król Zygmunt III Waza, który niestety był fanatykiem katolickim, to moglibyśmy mieć na tronie Rosji polskiego cara, czyli jego syna. Do osadzenia jego syna, Władysława o ile mnie pamięć nie myli, nie doszło bo musiałby on przejść na prawosławie... Szkoda.

WT pisze...

Żyjesz, Panie Kolego?

slawkas pisze...

Jak kiedyś wrócisz na bloga, to zajrzyj i do nas. O ile my będziemy jeszcze pisać :)