wtorek, 29 stycznia 2008
Serenity
Autor:
Mariusz
o
17:05
3
komentarze
Linki do tego posta
Deszcze niespokojne potargają sad...
.... nie mam czasu więcej pisać ....
.... idę do Tesco kupić trochę mąki, cukru, świece, kilka innych drobiazgów.
Acha, jeszcze muszę odwieść rodzinę na dworzec autobusowy. Mamy znajomych na wsi, niech jadą do nich i sobie odpoczną...
Autor:
Mariusz
o
14:53
2
komentarze
Linki do tego posta
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Dlaczego Jakub???
Dlaczego słowo sędziowie piszę w cudzysłowie? Dlatego, że tacy z nich sędziowie jak z koziego odbytu trąba. Brytyjczycy mogą na niej grać, ale dlaczego kosztem Polaka?....
Czy doszłoby do skazania, gdyby proces odbywał się w Polsce??? Bardzo wątpię...
Czy przysięgli byli w stanie obiektywnie ocenić dowody ??? Bardzo wątpię...
W Polsce, w procesach sądowych występuje wprawdzie "element społeczny", ale w rozpatrywaniu poważnych spraw orzeka skład złożony wyłącznie z sędziów zawodowych. Po prostu polski wymiar sprawiedliwości uważa, że niektórych spraw laikom powierzać nie moża.
W krajach anglosaskich owa mądrość stosowana nie jest. Wciąż powierza się tam życie sądzonych dwunastu obywatelom: farmerom, robotnikom, alfonsom, urzędnikom itp. Przysięgli nie są predysponowani do obiektywnego orzekania z prostej przyczyny, są podatni na wpływy.. Mogą to być wpływy mediów, prokuratora, obrońcy. Bardziej od dowodów liczy się sposób ich przedstawienia (pamiętacie proces O.J. Simsona, który został uniewinniony mimo niezbitych dowodów?). Liczą się też emocje: mieszkańcy Exeter byli zbulwersowani brutalnym gwałtem i nagle dwunastu z nich dostało okazję "ukarania" sprawcy, który okazał się nadto odbierającym pracę uczciwym Brytyjczykom Polaczkiem. Czy w tym momencie liczyło się, że na nagraniach monitoringu jest widoczny sprawca, ubrany w koszulkę inną niż noszona tego wieczora przez Jakuba T? Czy dla przysięgłych liczyło się, że pierwsze badanie DNA dało wynik negatywny (drugie - pozytywny, alei tak mamy dwa badania i dwa wyniki). NIE.
Liczy się to, że teraz bogobojni mieszkańcy Exeter mogą spać spokojnie.
Jakub T., w więziennej celi, spokojnie raczej nie śpi
Na osobną uwagę zasługuje wykonywanie przez Polskę przepisów o Europejskim Nakazie Aresztowania. Spośród wszystkich krajów, bowiem, tylko Polska stosuje te przepisy wydając SWOICH obywateli krajom trzecim. bez weryfikacji zasadności stawianych zarzutów. Nawet gdyby Jakub T. przebywał w chwili popełnienia gwałtu, na przykład, w polskim więzieniu, to i tak zostałby wydany Wielkiej Brytanii. Wielka Brytania bardziej troszczy się o swoich obywateli, przeciąga procedurę, może nawet odmówić wydania, jeśli pojawią się wątpliwości co do "sprawiedliwego procesu". A u nas? Wiadomo było, że choć postępowanie było proceduralnie poprawne, to Polak nie mógł raczej liczyć na "sprawiedliwy" proces, w sytuacji w której brytyjskie media dawno przesądziły o jego winie.
Czy Polacy są bydłem, które może być wydawane przez swój kraj, w sposób tak bezkrytyczny???
Czy polski wymiar sprawiedliwości powinien oceniać wiarygodność materiału dowodowego przed decyzją o wydaniu???
Czy polski wymiar sprawiedliwości, podejmując decyzję o przekazaniu POLAKA powinien brać pod uwagę "defekty" (orzekanie przez "sędziów") sądownictwa krajów trzecich???
Czy owi "sędziowie" przysięgli wydaliby taki sam wyrok, gdyby oskarżonym był Angol???
Autor:
Mariusz
o
19:24
4
komentarze
Linki do tego posta
sobota, 26 stycznia 2008
Ich Dziennik
Sięgnąłem po nią, była z wczoraj, z 24 stycznia (jest już wprawdzie sobota, ale ja dalej jestem "piątkowy"). Sięgnąłem... i przeczytałem "od dechy do dechy". Spodobało mi się... Nigdy, NIGDY nie czytałem nic, w połowie choćby, tak... śmiesznego. Totalne oderwanie od obiektywnej rzeczywistości. Odlot nawet.
Zacznijmy zatem od pierwszej strony...
Na pierwszej stronie bez niespodzianek. Największą czcionką tytuł "Proceduralne wymuszanie aborcji". Treść: bez niespodzianek, nie ma potrzeby omawiać.
News nr 2: "Bakteria atakuje tylko homoseksualistów" - obszerny artykuł (z dokończeniem wewnątrz numeru) o mutacji gronkowca złocistego MRSA, nazwanej USA300. Co jest wyjątkowego w owej bakterii? Tytuł mówi wszystko. Wyobrażacie sobie... "bakteria atakuje tylko...". W końcu mamy karę niebios na grzesznych dewiantów. Wyobrażacie sobie radość w redakcji? Te wszystkie "yes, yes, yes"... A jakby nie dość było powodów do radości "lekarze stwierdzają, że zmutowany szczep może być łatwo rozpowszechniany drogą płciową wśród tej społeczności". Bajka, po prostu bajka.
Oczywiście artykuł jest napisany w tonie stricte naukowym, nie ma w nim żadnych, powtarzam żadnych śladów, wrednej radości z powodu nieszczęścia bliźnich, nawet tak nisko upadłych. Ale dlaczego tego newsa uznano za tak ważnego, że znalazł się na pierwszej stronie.........
Reszta pierwszej strony, bez większego znaczenia, ale nieważne co jest, ważne czego na pierwszej stronie nie ma. Nie ma nawet wzmianki o katastrofie samolotu CASA,...przegrała z gronkowcem. Wiadomość o wypadku znajdziemy dopiero na stronie drugiej, pod (!) artykułem o drogich wizach dla Polaków ze wschodu.
Na stronie 4 znajdujemy wywiad z senatorem PiS P.Ł. Andrzejewskim. Fragment, który ujął mnie za serce: "Kontrwywiad, wywiad to nie jest prywatne podwórko tej czy innej siły politycznej czy tego lub innego prezydenta". Myślałem przez chwilę, że mówi o swojej partii i Macierewiczu ale chodziło oczywiście o PO :)
Dalej, na stronie szóstej, prawie całostronicowy artykuł pod tytułem "Platforma blokuje rozwój Polski Wschodniej". Chodzi oczywiście o ekologiczne projekty w regionach Gosiewskiego, Putry i Kuchcińskiego czyli w świętokrzyskim, podlaskim i podkarpackim. Pisał o tym "Dziennik", ten zwykły a nie "Ich". Ministerstwo Środowiska jako powód "spuszczenia" projektów podaje braki w dokumentacji lub jej całkowity brak: "Niektóre projekty w ogóle nie kwalifikowały się do ministerialnego programu "Infrastruktura i Środowisko". Część projektów była wpisywana na listę decyzją kierownictwa resortu, wbrew rekomendacji odpowiedzialnego departamentu." Czyli standardowe działania pisowców. Włoszczowa była wprawką. A co pisze organ niedawnej partii władzy??? Łatwo się domyślić, Ojciec Dyrektor wypełnia odwieczny obowiązek, który nakazuje suwerenowi obronę swoich wasali.
Na stronie siódmej artykuł o mówiącym wszystko tytule "Kompromitacja Pitery". Tu ciekawy cytat Zbysia Ziobry: "Decyzja Donalda Tuska w sprawie pozostawienia Mariusz Kamińskiego na stanowisku szefa CBA to wotum nieufności szefa rządu wobec działań Julii Pitery. Przyzwoity polityk w takiej sytuacji podałby się do dymisji". I kto to mówi, czy nie ten sam Ziobro, który kłamał przed jak bura suka (wg powiedzonka jego partyjnego kolegi, Dorna) przemawiając w Sejmie w sprawie Blidy. Minister sprawiedliwości okłamujący Sejm nie podał się do dymisji, może więc jest nieprzyzwoitym politykiem. Wprawdzie nie oceniam ludzi po wyglądzie, ale gdybym to robił stwierdziłbym, że Ziobro ma twarz oblecha, więc osoby z definicji nieprzyzwoitej.
Strona 10-11: wielka reklama Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej i cytat Wielkiego Guru: "Kto myśli na rok do przodu, sieje zborze, na dziesięć lat - sadzi las, daleko w przyszłość - kształci i wychowuje dzieci i młodzież". Zwróćcie uwagę na głębię ekonomiczną tego przesłania: kto sieje zboże - dostanie z Unii parę euro, kto las- trochę więcej, kto szkołę (i ma wiernych polityków) - miliony płyną niezliczonymi strumieniami. Oczywiście tak trafna ocena nie jest u czcigodnego Ojca (na pewno nie mojego) niczym specjalnym, jest wszakże odnoszącym sukcesy biznesmenem. Niesamowita jest nazwa uczelni. Kultura społeczna, czy kultura medialna to, moim zdaniem, wartości, których próżno szukać w jakimkolwiek rydzykowym środku przekazu.
Na dole jedenastej strony "Nasz Dziennik" zaprasza do pomocy w budowie Centrum "Polonia in Tertio Millennio", wiadomo o co chodzi - CEGIEŁKI, kolejny udany biznesowy pomysł OjOjDyra (vide ratowanie stoczni).
Wreszcie, last but not least, na stronie szesnastej Prof. Bogusław Wolniewicz w artykule "Polityczna pornografia Grossa". Pan Profesor wielkim naukowcem jest, wielce inteligentnym. Inteligencję swą postanowił w ostatnich latach wykorzystywać w służbie Imperium Rydzyka, co jest tym bardziej dziwne, że w latach 1956 - 1981 był członkiem PZPR (choć z drugiej strony, może nie jest to wcale dziwne, skoro wg "Wprost" główny ideolog koncernu Rydzyka Jerzy Robert Nowak, był agentem SB (IPN BU 001043/1742)). Czyżby nawrócił się, przeczuwając, że poznanie największej tajemnicy zbliża się nieuchronnie. Nie!!! Pan Profesor dalej deklaruje ateizm, więc może starcza demencja...? Też nie, czytając go widać od razu klarowność myśli (choć muszę przyznać, że oglądając Owego Autoryteta :) u Jaworowicz zaskoczyła mnie Jego wybuchowość i przedkładanie monologów nad dialogi, często się przy tym zapluwając) . Pan Profesor popiera więc media Rydzyka z pełną premedytacją, może z przekory (a może znalazł medium, gdzie pozwalają mu się wygadać); ludzie w tym wieku miewają wyrafinowane poczucie humoru, czego przykładem jest zainicjowanie Społecznego Niezależnego Zespołu ds. Etyki Mediów, popartego głównie przez rydzyjkowych duchownych i stawiającego sobie za cel obronę "wolności" pana Tadeusza Rydzyka i jego medialnych biznesów.
Ale wracając do artykułu... Zaczyna się niezwykle oryginalnie, jak na artykuł o Grossie: "Nie miałem złudzeń co do rządów Tuska". Potem jest już tylko lepiej (pozwolę sobie zamieścić obszerne fragmenty):
"Otóż upłynęły dwa miesiące i ten rząd rzeczywiście już pokazał, co zamierza - muszę powiedzieć, że przeszedł moje najgorsze oczekiwania.
Nie miałem złudzeń, ale tego się jednak nie spodziewałem. Wygląda na to, iż ten rząd ma dwa priorytety. Pierwszy to zniszczyć Radio Maryja - to już pokazał, od tego zaczął swą polityczną działalność. Zniszczyć Radio Maryja, czyli zagwarantować monopol medialny lewackiemu libertyństwu, który zakłóca Radio Maryja. Drugi priorytet tego rządu nazwałbym kontrreformą. Czyli anulowanie, zlikwidowanie, wymazanie prób podjętych przez rząd poprzedniej koalicji, zmierzających - może nie zawsze najbardziej umiejętnie - w kierunku naprawy państwa. Po pierwsze, pan minister Ziobro dążył do przywrócenia w sądownictwie elementarnej praworządności. Obecny minister, pan Ćwiąkalski, staje na głowie, żeby wyrwać z korzeniami to, co Ziobro zdziałał"
"Ale nie mogę zrozumieć, dlaczego Polakom podoba się to, że niszczy się próby podjęte przez poprzedni rząd, zmierzające do naprawy państwa. Rozumiałbym, gdyby powiedziano: Ziobro zrobił tak, a można by to zrobić lepiej, albo: Giertych tak, a teraz Hall zrobi to lepiej. Ale nie, wszystko się anuluje i wykreśla. I Polakom, których, jak słyszę, połowa jest za Platformą Obywatelską, to się podoba. Można tylko powiedzieć: dziwny ten Naród. Tyle na temat rządu."
Co te wynurzenia Pana Profesora mają wspólnego z Grossem, domyślam się, że chodzi o zmiksowanie w świadomości stałych czytelników, co do których lotności nie mam złudzeń, przekazu: psucie państwa-Tusk-Gross-Żydzi, a u wyjdzie z tego Tusk-Żyd psuje państwo, z Grosem do spółki :)
Teraz przejdźmy do Grossa, którego osobiście uważam za inteligentnego człowieka, który swą inteligencję wykorzystuje w sposób moralnie zły. Choć krytyka Grossa przez media lewicowe jest postrzegana jako przejaw antysemityzmu, chciałbym przypomnieć, że skoro jego matka żydówką nie była, Gross żydem nie jest, nawet (szczególnie) dla Żydów. Może chciałby być i stąd jego frustracja wyrażana w jego płytkich jak kałuża książkach. Pan Profesor Bogusław Wolniewicz dość sprawnie rozprawił się z miernością Grossa i na koniec "dał bombę". Skierował swą uwagę na wydawcę. Cytat:
"Niektórzy mówią, że wydanie takiej książki, złośliwie znieważającej Polaków i chrześcijan w ogóle, przez polskie i katolickie wydawnictwo Znak jest skandalem. To nie jest skandal, to jest łajdactwo. A tym, który się tego łajdactwa dopuścił, jest pan Henryk Woźniakowski z Krakowa. To nazwisko my, Polacy, powinniśmy zapamiętać. Antypolska i antykatolicka działalność takiego wydawnictwa jak Znak jest trudna do pojęcia, ale jeszcze trudniejsze do pojęcia jest dla mnie to, co usłyszałem dzisiaj od pana profesora Nowaka. A mianowicie, że rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, samego serca polskiej kultury, organizuje spotkanie z tym hochsztaplerem i naszym wrogiem Janem Tomaszem Grossem, i tak go chce nobilitować.
Publikacja Grossa w Polsce miała i ma jeden podstawowy cel: uwierzytelnić tę książkę w oczach Zachodu. Powiedzą przecież: "Patrzcie, wydali ją sami Polacy, katolicy. Czyżby jakikolwiek naród był na tyle nierozumny, by wydawać taką książkę o sobie samym, gdyby jej nie akceptował?"
Panie Profesorze, wydawnictwa wydają książki po to, aby zarabiać pieniądze, a Pan chciałby stosować cenzurę prewencyjną wobec nich. Jeżeli byłbym wydawcą moją sprawą byłoby, co będę wydawał: Biblię, Grossa, Harlequina czy wspomnienia pijanego drwala i nic do tego rządowi, Pańskiemu śmiesznemu Społecznemu Niezależnemu Zespołowi ds. Etyki Mediów, episkopatowi czy organizacjom gejowskim. Dotyczy to również organizowania spotkań. Rektor ma prawo oranizować spotkania zarówno z panem Wolniewiczem jak i panem Biedroniem. Jest to część pluralizmu światopoglądowego w życiu publicznym, którego jako długoletni członek PZPR raczej Pan nie ceni, chyba bardziej jest Pan przyzwyczajony do jedynej słusznej drogi, którą kiedyś wskazywała partia, dziś Rydzyk.
Zadał Pan pytanie: "Czyżby jakikolwiek naród był na tyle nierozumny, by wydawać taką książkę o sobie samym, gdyby jej nie akceptował?" odpowiem, że nie naród książki wydaje.
Panu Wolniewiczowi już podziękuję, wraz z wyrazami współczucia dla niego.
Na koniec, perełka, rozmowa z biskupem Adamem Lepą, specjalistą w dziedzinie środków społecznego przekazu:
"Liczne są w Polsce symptomy chaosu medialnego. Widać je niemal na każdym kroku, np. niezrównoważony obcy kapitał w mediach, związana z tym kontrowersyjna koncentracja mediów będących w rękach firm międzynarodowych, realizowanie oligarchicznego modelu mediów z dominacją orientacji liberalnej i lewicowej czy sytuacja wyjątkowo groźna, gdy najważniejszymi "przykazaniami" są dla właścicieli mediów i szeregowych dziennikarzy wyłącznie prawa rynku"
"Należy pamiętać, iż są takie ośrodki ideologiczne w świecie, którym bardzo się nie podoba skuteczna ewangelizacja w Polsce. Zwłaszcza obecnie, gdy świat stał się gigantyczną areną zaciekłej bitwy - o prawdę i z Prawdą"
"Jak wykazują badania, "Nasz Dziennik" jest najbardziej wiarygodną gazetą w Polsce"
"Nie ma też w Polsce dziennika, który by z takim zaangażowaniem bronił wartości patriotycznych i kształtował miłość do Ojczyzny"
Jaki z biskupa specjalista od mediów zobaczmy, patrząc na jego życiorys (źródło Wikipedia):
Adam Lepa (ur. 17 marca 1939 roku w Łodzi) - polski biskup katolicki, biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej. Publicysta Naszego Dziennika i Niedzieli. Jest związany ze środowiskiem Radia Maryja.
- 1961 - Studia teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi
- 1962 - Święcenia kapłańskie
- 1965 - Studia z zakresu katechetyki na Wydziale Teologicznym Akademii Katolickiej w Warszawie
- 1974 - Studia specjalistyczne z pedagogiki i doktorat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
- 1986 - Mianowany kapelanem Papieża
- 1987 - Mianowany kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej Łódzkiej
- 4 grudnia 1987 - mianowany biskupem pomocniczym diecezji łódzkiej (tytularnym Regiany w Afryce)
- 2 stycznia 1988 - przyjął sakrę biskupią
- 1991 - Przewodniczący Wydziału Duszpasterstwa Kurii Archidiecezji Łódzkiej
I tym optymistycznym akcentem, zakończę fascynującą podróż po "alternatywnej rzeczywistości" "Naszego Dziennika", który skończył 10 lat. Od siebie życzę, jeszcze 100lat istnienia, tak aby dostarczał rozrywki nawet moim przyszłym wnukom.
Autor:
Mariusz
o
20:03
9
komentarze
Linki do tego posta
czwartek, 24 stycznia 2008
Czerw
Wie, że na lepsze nic nie można zmienić.
Wg opinii Azraela, przedstawionej w jego blogu, Kamiński został zamknięty w „złotej klatce”:„Kamiński dla Tuska jest najwygodniejszy w tej chwili w tym miejscu, na tym stanowisku. Ten wybitny specjalista od rzucania jajek i zadym na ulicach, nie jest zagrożeniem ani dla obecnego rządu, ani dla ładu prawnego w Polsce. Został z niego taki papierowy tygrys, z wyrwanymi zębami. Do tego ślepy i głuchy. Bo bez pomocy innych służb, nad którymi pieczę już przejęła nowa ekipa – CBŚ, ABW czy prokuratura – CBA jest jak małe, pijane dziecko we mgle. Teraz to każdy krok jej funkcjonariuszy, każda akcja i każda decyzja samego Kamińskiego – będą bacznie obserwowane. Kamiński został więźniem własnego stanowiska.”
Różo, tyś chora:
Czerw niewidoczny,
Niesiony nocą
Przez wicher mroczny,
Znalazł łoże w szczęśliwym
Szkarłacie twego serca
I ciemną, potajemną
Miłością cię uśmierca.
Kamiński został...
Macierewicz odszedł...
- Macierewicz "zabezpieczył" komputery przed komunistami, cyklistami, agentami Mossadu i służb specjalnych Bhutanu.
- Macierewicz charytatywnie przekazał komputery do szkół (znając jego kompetencje, zapomniał wcześniej sformatować dyski).
- Macierewicz sprzedał komputery, aby podreperować domowy budżet.
Swoją drogą, żałuję, że nie jest prowadzony Blog Macierewicza. Wyobrażacie sobie, jak ciekawa mogłaby to być lektura. Jak mógłby wyglądać przykładowy wpis? Może tak:
"Wyszedłem do kiosku po Wyborczą...wróć!!!, chciałem powiedzieć "Gazetę Polską". Od razu ICH zauważyłem (konspiracyjna praktyka, tego się nie zapomina). Ogon. Jeden w wielkim berecie (pewno upchnął pod nim pejsy), drugi siedział na ławeczce i czytał "Pottera" (zdradziłeś się satanistyczno-masońska zarazo), trzeci udawał kioskarkę. Stary trik, człowiek spodziewa się dwóch, a jest trzech. Nie ze mną te numery. Za stary pis jestem... lis znaczy.......
.......Wszędzie za mną chodzą a jakby tego było mało ciągle słyszę szum przewijanej taśmy. Nie mogę od tego spać. Podsłuchują..., pomiot Dzierżyńskiego. Muszę odpocząć....... Jadę do Pałacu, tam jest bezpiecznie, poczytamy z Jankiem teczki w piwnicy. Może Leszek też przyjdzie......."
Miło byłoby poczytać... Wydaje mi się, że jest potrzeby też: blog Cymańskiego ("Ornitologia dla amatorów"), blog Ziobry ("Dajcie mi człowieka, a paragraf..."), blog Szczypińskiej ("Niewinne uniesienia"), czy w końcu blog Jarosława ("... Do IV Wolski").
Muszę kończyć, podglądają mnie z telewizora....... :)
Autor:
Mariusz
o
11:14
7
komentarze
Linki do tego posta
środa, 23 stycznia 2008
Yeats za Blake'a
Drugie przyjście
Kołując coraz to szerszą spiralą,
Sokół przestaje słyszeć sokolnika;
Wszystko w rozpadzie, w odśrodkowym wirze;
Czysta anarchia szaleje nad światem,
Wzdyma się fala mętna od krwi, wszędzie wokół
Zatapiając obrzędy dawnej niewinności;
Najlepsi tracą wszelką wiarę, a w najgorszych
Kipi żarliwa i porywcza moc.
Tak, objawienie jakieś się przybliża;
Tak, Drugie Przyjście chyba się przybliża.
Drugie Przyjście! Zaledwie wyrzekłem te słowa,
Ogromny obraz rodem ze Spiritus Mundi
Wzrok mój poraża: gdzieś w piaskach pustyni
Kształt o lwim cielsku i człowieczej głowie
Z okiem jak słońce pustym, bezlitosnym,
Dźwiga powolne łapy, a wokoło krążą
Pustynnych ptaków rozdrażnione cienie.
Znów mrok zapada; lecz teraz już wiem,
Że dwadzieścia stuleci kamiennego snu
Rozkołysała w koszmar dziecinna kolebka --
I cóż za bestia, której czas wreszcie powraca,
Pełznie w stronę Betlejem, by tam się narodzić?
The Second Coming
Turning and turning in the widening gyre
The falcon cannot hear the falconer;
Things fall apart; the centre cannot hold;
Mere anarchy is loosed upon the world,
The blood-dimmed tide is loosed, and everywhere
The ceremony of innocence is drowned;
The best lack all conviction, while the worst
Are full of passionate intensity.
Surely some revelation is at hand;
Surely the Second Coming is at hand.
The Second Coming! Hardly are those words out
When a vast image out of Spiritus Mundi
Troubles my sight: somewhere in sands of the desert
A shape with lion body and the head of a man,
A gaze blank and pitiless as the sun,
Is moving its slow thighs, while all about it
Reel shadows of the indignant desert birds.
The darkness drops again; but now I know
That twenty centuries of stony sleep
Were vexed to nightmare by a rocking cradle,
And what rough beast, its hour come round at last,
Slouches towards Bethlehem to be born?
Autor:
Mariusz
o
21:36
0
komentarze
Linki do tego posta
sobota, 19 stycznia 2008
kontraSMART
Oto moje typy (mam nadzieję, że się Wam spodobają. Proszę o opinie :)

MAURICE LACROIX Masterpiece Double Retrograde MP7018-SS001-110
Funkcje: godzina, minuta, mała sekunda, data (retro), 24-godzinna wskazówka (retro), wskaźnik rezerwy chodu
Koperta: stal szlachetna
Rozmiar koperty: 43,50mm
szkło szafirowe, przezroczysty dekiel
Wodoszczelność: 30m
tarcza: Srebrna, cyfry rzymskie
Werk: ręcznie składany mechanizm ML 100, do nakręcania
Pasek: czarny oryginalny, ze skóry aligatora
Cena: $ 5657

OMEGA Speedmaster Broad Arrow 3851.20.12
koperta: stal szlachetna
tarcza: biała
Pasek: Brązowa skóra
Werk: Automatyczny Chronometr kaliber: Omega 3303
Rezerwa chodu: 55 godzin
Rozmiar koperty: 42 mm
Wodoszczelność: 30 metrów
Cena $4,799

OMEGA Seamaster Planet Ocean 2209.50.00
koperta: Satynowana stal szlachetna
tarcza: czarna z pomarańczowym bezelem
Bransoleta: Satynowana stal szlachetna
Werk: Automatic Chronometr Co-Axial (kaliber 2500)
Szkło szafirowe
Rozmiar koperty: 42mm
Wodoszczelność: 600 metrów
Cena: $3,000

LONGINES Master Collection
koperta: stal szlachetna
tarcza: Srebrna
Pasek: Brązowa skóra
Werk: Automatic
Szafirowe szkło
Rozmiar koperty: 40mm
Grubość: 10mm
Wodoszczelność: 30 metrów
Cena: $2700

Buran 31679/2106097b
Werk: "Poljot 31679"
Chronograf, fazy księżyca
Szkło szafirowe
Wodoszczelność: 30 m, 3 ATM
cena: około 570$

HAMILTON Jazzmaster
koperta: stal szlachetna
tarcza: Srebrna
Pasek: Brązowa Skóra
Werk: Automatic
Szafirowe szkło
Rozmiar koperty: 40 mm
Grubość koperty: 8 mm
Wodoszczelność: 50 metrów
Cena: $381.50
Mam jeszcze dwa typy, ale ze względu na ich ceny, a także to, że już wcześniej o nich pisałem ograniczę się tylko do podania adresów postów:
Jaeger-LeCoultre Gyrotourbillon
Omega De Ville Central Tourbillon Co-Axial
Autor:
Mariusz
o
21:47
5
komentarze
Linki do tego posta
Stenogramy
"Ale Panie Premierze, ja przy całym szacunku, to jednak Rada Gabinetowa jest posiedzeniem Rady Ministrów pod przewodnictwem prezydenta"
"Jednak chciałbym raz jeszcze zwrócić uwagę, że to gremium działa pod przewodnictwem prezydenta..."
"Ja rozumiem, że Pan jest przyzwyczajony do prowadzenia Rady Ministrów, to rozumiem, natomiast to, ale niech Pan przyjmie, że w tym przypadku (...) przewodniczy prezydent."
"przepraszam bardzo... raz jeszcze z przykrością muszę powtórzyć (...) że Rada Gabinetowa działa pod przewodnictwem prezydenta."
Troszeczkę tak, jakby miał jakiś kompleks, który leczy w ten sposób...
No i oczywiście Pan Prezydent pogniewał się, gdy tylko Donald Tusk nawiązał do rządów wielce szanownego Jarosława Kaczyńskiego:
Donald Tusk: "...ale jesteśmy po kilkudziesięciu dniach, przygotowaliśmy pakiet ustaw, który pokazuje, że mamy determinację i wolę zmian tego dramatycznego stanu rzeczy, który zastaliśmy, a nie, który wytworzyliśmy."
Lech Kaczyński: "Panie Premierze, to naprawdę nie jest wiec polityczny. Ja po raz ostatni, tak, ja po raz ostatni udzielam, udzieliłem Panu głosu w trakcie tego posiedzenia. Przykro mi, ale niestety nie potrafi Pan z tego zrezygnować."
Potwierdzenie zyskała teza, że Rada Gabinetowa miała być niczym innym, jak tylko pretekstem do politycznej awantury, a Pan Prezydent dobitnie przypomniał, kogo reprezentuje jako prezydent. Brata. Dla Brata sytuacja jest prosta: im będzie gorzej, tym lepiej. Dziś przeczytałem, że do "białego szczytu" Pan Prezydent oddelegował Fotygę (jako przekaźnik swoich intencji). I faktycznie gorzej już być nie mogło. Tylko szczytu szkoda...
Mój kolega opowiedział mi anegdotę (podobno prawdziwą):
Po locie w kosmos Mirosława Hermaszewskiego w 1978 roku, na antenie radiowej przeprowadzono wywiad z generałem Władysławem Hermaszewskim (uważanym za "siłę sprawczą" kosmicznego lotu Mirosława). Spikerka rozpoczęła wywiad od przedstawienia swojego gościa, informując, że będzie rozmawiać z generałem Władysławem Hermaszewskim, bratem "naszego pierwszego kosmonauty" pułkownika Mirosława Hermaszewskiego. W tym momencie generał przerwał jej, mówiąc, że nie on jest bratem Mirosława, ale Mirosław jest jego bratem.
Lech Kaczyński, niestety, nie jest w stanie wyjść poza rolę brata swojego brata, jestem więc pewien, że jego dalsza działalność będzie nastawiona na destabilizację sytuacji, z nadzieją, że pomoże to ciągle słabnącemu PiSowi.
Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia... :)
Autor:
Mariusz
o
19:30
4
komentarze
Linki do tego posta
czwartek, 17 stycznia 2008
Kod Biblii
On miłuje prawo i sprawiedliwość: ziemia jest pełna łaskawości Pańskiej. (Ps 33:5)
„Rząd” (Mar. 6:40) „złych” (Prz 4:14 (BT)) i „głupich” (Mdr 15:5) ludzi „upadł” (Sdz 5:27) i „leży” (Jdt 14:18). „Powstali wszyscy złoczyńcy” (1 Mch 9:23) i „wywiadowcy ... szukali” (Joz 2:22), bo prezes powiedział: „zostaliście spisani w wieku od dwudziestu lat wzwyż, wy, którzyście przeciwko Mnie szemrali”(Lb 14:29). Tymczasem „osioł kościsty”, „wylegiwał ufny w swe bezpieczeństwo” (Rdz 49:14(BT)) z „psem” (1 Sm 24:15), ale „ujrzał” (Rdz 24:63) go „ten, który był mały” (1 Sm 15:17) i chciał go „zniszczyć” (2 Krl 24:2). Ale Ludwik, „gdy się upokorzył, odwrócił się od niego gniew Pana i nie zniszczył go całkowicie” (2 Krn 12:12). A prezes, przed ogniem krytyki, pobiegł do Joli, która „zasłoni go przed żarem i odpoczywać będzie w jej chwale". (Syr 15:27).
Wybaczcie szorstkość tekstu. To moja pierwsza, nieśmiała próba prekognicji wstecznej (która nie byłaby możliwa bez programu "Biblia v.1.4) . Dalsze losy Ludwika, będę przekazywał, gdy tylko Biblia (albo Onet) ujawni swe tajemnice.
Autor:
Mariusz
o
13:37
2
komentarze
Linki do tego posta
środa, 16 stycznia 2008
Budryk
Witold Budryk napisał w 1947 roku pracę pod tytułem "Zjawiska występujące na powierzchni ziemi na terenach górniczych". Nie wiem, jakie były to zjawiska w 1947, ale teraz na powierzchni ziemi (i pod nią) można znaleźć zjawiska, których słownictwo człowieka kulturalnego nie opisze.
Chodzi mi oczywiście o protest związkowców z "Budryka".
Nie będę o tym pisał, każdy (kto nie może liczyć na 700złoty podwyżki, "trzynastki", "czternastki", przywileje emerytalne) wie o co mi chodzi.
Autor:
Mariusz
o
17:23
5
komentarze
Linki do tego posta
sobota, 12 stycznia 2008
Pracownik 45+
Muszę uznać, że argumenty autora są jak najbardziej przekonujące, i pozwolę sobie zacytować je dość obszernie:
"Starsi ludzie - podobnie jak rodzice małych dzieci - nie są w większości elastyczni. Podoba im się osiadły tryb życia, mają dzieci, wnuki, psy, koty, sąsiadów i grządki na działce. Nie spakują się więc w ciągu 12 godzin i nie ruszą na drugi koniec świata, aby zdobywać dla firmy nowe rynki. Ich umysły również nie są takie bystre jak wcześniej - najboleśniej przekonują się o tym ci, którzy wdrażają nowy system komputerowy. Taki system jest często wydajny, intuicyjny - ale jedynie dla kogoś, kto się urodził, gdy komputery już były w domach. Dla całej reszty są to jakieś bzdury, które jedynie zaśmiecają im umysły. Czy warto więc inwestować czas i pieniądze? Osobną kwestią jest znajomość języków obcych. Innych niż rosyjski. Ten - dzięki towarzyszom - starsze pokolenie zna dość dobrze. Ale angielski, niemiecki, hiszpański, francuski? To wyjątki. Dla porażającej większości już sam polski jest chyba obcy - w każdym razie tak się nim posługują. W owej reklamie zastanawia mnie jeszcze jedno - dotyczy ona wyłącznie kobiet. Czy mamy przez to rozumieć, że mężczyzn problem nie dotyczy? Mężczyźni nie są zwalniani?"
Generalnie tezy te są nie tylko logiczne, ale i solidnie podbudowane faktami. Jednak, czy osoby po 40, 45 roku życia są masowo zwalniane z zakładów pracy? Choć nie znam statystyk, wydaje mi się, że nie. Osoby bezrobotne z kategorii 45+ (choć bardziej trafione jest określenie "55+") straciły najczęściej pracę w okresie początkowych przemian ustrojowych, kiedy przedsiębiorstwa padały jak jesienne liście. A potem już tylko bezrobocie. Niektóre z tych osób uwierzyły w "branie spraw we własne ręce" i rozpoczęły drobną działalność gospodarczą. Nie uwzględniły przy tym drobnej niedogodności, to jest obowiązku opłacania składek ZUS. I tak, aby zacząć zarabiać na siebie, trzeba najpierw zarobić ponad 800 złotych na ZUS, uuups, przepraszam, 800 złotych na swoje własne ubezpieczenie społeczne. Skutki bywały różne. Czasem opłakane.
Jeden z moich dobrych znajomych jest pracownikiem z grupy 45+. Wyjątkowo inteligentny inżynier, absolwent Politechniki Warszawskiej, stracił pracę, gdy jego zakład pracy upadł (co lepsze składniki majątku zostały chwilę wcześniej "sprywatyzowane" przez jego dyrekcję; naród się uwłaszczał). Po okresie poszukiwania pracy w swoim zawodzie (oczywiście bezskutecznym w okresie wysokiego bezrobocia) postanowił spróbować swoich sił w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Wynajął "szczękę" na targu i zajął się handlem warzywami. Raz było lepiej, raz gorzej. Pewnego razu stwierdził, że brakuje mu "odrobinkę" na opłacenie wynajmu i opłaty targowe. Aby zapłacić popełnił, jak mówi, największy błąd w życiu. Nie opłacił składki ZUS, obiecując sobie, że w przyszłym miesiącu zapłaci całość, był jednak w stanie przelać tylko bieżącą. Chwilę potem, sytuacja się powtórzyła... i znowu... i znowu. W efekcie, gdy stwierdził, że zasiłek dla bezrobotnych jest bez wątpienia lepszym rozwiązaniem, jego dług wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynosił ponad 20 tysięcy złotych. Chwilę później wszedł komornik.... Kolega nie miał zbyt wielu opcji, ale chciał pracować i spłacać zobowiązanie. Bez problemu znalazł pracę, choć nie taką, jakiej oczekiwał. Urząd Pracy wysłał go na kurs pracowników ochrony, i teraz inżynier pracuje jako ochroniarz za 6, czy 7pln/h. Ale dzięki temu, może zapłacić komornikowi 800 złotych miesięcznie i nikt go nie chce licytować....
Słuchając jego historii mam wrażenie, że jest to historia setek tysięcy, jeśli nie milionów Polaków, ale czy wynika z niej, że nie warto próbować????.....
Moim zdaniem, w Polsce każdy, kto chce pracować, może pracować. Problem, że tak naprawdę nie wszyscy chcą. Tłumaczenie, że "w moim miasteczku żadnej pracy nie ma" jest tylko samooszukiwaniem się. Jeśli nie ma w "małym miasteczku" zapewne jest dużym mieście, jeśli nie ma w "swoim" zawodzie trzeba szukać w innym. Ale "starsi ludzie nie są w większości elastyczni", jak słusznie zauważa Wywrotowiec. Fakt.
Oczywiście zdarza się, że dostępna praca w żaden sposób nie spełnia wymagań naszego pracownika 45+, nie każdy bowiem, chce pracować w zawodzie, który mu nie pasuje (np. perspektywa dalekich dojazdów). Drogą dla takiej osoby może być (i często jest) samozatrudnienie. I nie należy zrażać się przykładem mojego kolegi-inżyniera. Dobry pomysł na własną działalność może przynieść sukces. Znam przypadek kilku pań po 50., które stworzyły firmę zajmującą się czyszczeniem sprzętu biurowego: telefonów, faksów, obudów komputerów, monitorów (oczywiście przy użyciu profesjonalnych preparatów). Firma złożyła ofertę do kilku dużych firm..... i poszło (nie każdy lubi, gdy sprzątaczka przetrze mu monitor ścierką do szyb albo gdy słuchawka jego telefonu "pachnie" lizolem. Swoim nieskomplikowanym pomysłem trafiły w zapotrzebowanie rynku, teraz zaczynają zatrudniać uczniów i studentów, aby zrealizować coraz więcej zleceń. Wystarczył dobry pomysł i odrobina elastyczności (praca w nocy). Przykłady można mnożyć, ale podam jeszcze jeden, który dobitnie pokazuje, że inicjatywa popłaca.
Rozmawiałem ostatnio z bardzo miłym panem, Kanadyjczykiem polskiego pochodzenia, liczącego niespełna 60 lat. Pan ów, rozważał jak będzie wyglądało życie po przejściu na emeryturę. Swoją emeryturę obliczał na około 1000 dolarów, prawie tyle ile wynosi obecnie jego rata za hipotekę domu. Oczywiście już kilkanaście lat temu zaczął inwestować środki z myślą o jej zwiększeniu, co da mu dodatkowo około 1600 dolarów (założył, że emeryturę będzie pobierał 20lat). Mając w sumie 2600 dolarów może spędzać swoją emeryturę we względnym bezpieczeństwie socjalnym, o ile oczywiście nie będzie prowadził zbyt przyjemnego trybu życia. "Piękne damy, grzane wino". Oczywiście, sprzeda swój dom, a za różnicę [cena sprzedaży-pozostały do spłaty kredyt] kupi za gotówkę mniejszy, przytulny domek. O zakupie pomnika na cmentarzu (ulubiona rozrywka starszych Polaków) nie myśli wcale. A co go łączy z naszym pracownikiem 45+.... Otóż nasz bohater, w wieku 50 lat stwierdził, że dotychczasowa praca jest wprawdzie bardzo interesująca (projektował rafinerie, platformy wiertnicze itp), ale on dostaje za mały kawałek tortu. ZWOLNIŁ SIĘ !!!! i założył własną firmę projektową. Wprawdzie milionów nie zarobił, in fact jego sytuacja finansowa nie poprawiła się tak bardzo, a obowiązków przybyło (trzeba było samemu szukać klientów), ale nie, jak mówił, nie żałuje, bo poczuł się (w końcu) panem własnego losu. Przykład dość optymistyczny, prawda?
Co powinno zrobić państwo, w celu aktywizacji zawodowej ludzi po 45 roku życia. Na pewno nie wydawać setki tysięcy, a może kilka miliony złotych na wzruszające spoty z panią przy biuru, na wysypisku. Państwo powinno wprowadzić programy pomagające przejść do samozatrudnienia, upowszechnić kursy małej księgowości, obsługi komputera, wprowadzić preferencje podatkowe, zwolnienia z opłacania składek ZUS, system bezzwrotnych pożyczek na rozpoczęcie działalności (oczywiście dokładnie rozliczanych). A przede wszystkim należy tak skonstruować system, że upadek firmy nie będzie zwykle oznaczał upadku finansowego jej właściciela (oczywiście chodzi o zobowiązanie wobec ZUS i US). Potrzeba jest po prostu mądrej polityki społecznej.... i ciągłego promowania przedsiębiorczości. Nawet, jeśli działalność firmy będzie ograniczała się do ręcznego haftowania obrusów przez jej twórczynię, które sprzeda na Allegro (początkowo może przy pomocy wnuczka, a potem już sama). Praca 45+ może oznaczać pracę na własny rachunek.
Autor:
Mariusz
o
08:25
11
komentarze
Linki do tego posta
środa, 9 stycznia 2008
Mediator
Prezydent Lech Kaczyński postanowił włączyć się w proces naprawy służby zdrowia.
A o to cytaty biblijne na dziś:
Prz 18:6-9
"Wargi głupiego prowadzą do kłótni, jego usta wołają o razy.
Usta głupiego są jego zgubą, a wargi - pułapką na jego życie.
Słowa donosiciela są jak smaczne kąski: zapadają do głębi wnętrzności.
Nawet ten, kto w pracy opieszały, jest bratem niszczyciela."
Iz 3:6-9
"Toteż uchwyci się jeden swego brata w ojcowskim domu: Ty masz płaszcz, bądź naszym wodzem; weźmijże w ręce tę ruinę!
Ten zaś się podniesie owego dnia mówiąc: Nie jestem lekarzem. W mym domu nie ma chleba ni szaty. Nie czyńcie mnie wodzem ludu!
Zaiste Jeruzalem upada i Juda się wali, bo przeciw Panu są ich słowa i czyny, by oczy Jego chwały obrażać.
Stronniczość ich świadczy przeciw nim, jak Sodoma ogłaszają swój grzech, nie ukrywają go. Biada im, bo sami sobie gotują nieszczęście."
Iz 28:2
"Oto ktoś przez Pana posłany, mocny i potężny, jak burza gradowa, jak niszczycielska trąba powietrzna, jak nawałnica wód gwałtownie wzbierających, wszystko na ziemię z mocą rzuci."
(Biblia Tysiąclecia)
Autor:
Mariusz
o
19:38
2
komentarze
Linki do tego posta
poniedziałek, 7 stycznia 2008
Prezes J-23
W wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Wprost" Wielce Szanowny Największy Premier IV RP, Jarosław Kaczyński wyznał, że w obawie przed podsłuchami zdarzało mu się prowadzić rozmowy w różnych innych (poza Kancelarią Prezesa Rady Ministrów) miejscach, w tym w parku.
Geniusz Tatr i Bieszczad uzasadnił ten fakt tym, że w obecnych czasach podsłuchiwanie jest technicznie łatwe. Klatki Faradaya, urządzenia wibracyjne na szybach, zabezpieczające przed podsłuchem laserowym, bezpieczne linie, ekranowany sprzęt elektroniczny, cykliczne (czytaj: częste) kontrole przy użyciu wyrafinowanych instrumentów... jednym słowem wszystko, co polskie służby specjalne mogą zaoferować w temacie ochrony tajemnic.... wszystko to za mało, aby uspokoić paranoiczny umysł prezia. Wolał..... "bezpieczny" park (jak z filmów o J-23), gdzie byle amator z mikrofonem kierunkowym nie miałby najmniejszych problemów... Żenada.
O tym, że swoim wyznaniem Kaczyński napluł w twarz ludziom, którzy go chronili....
.... nie wspomnę.
Autor:
Mariusz
o
21:37
3
komentarze
Linki do tego posta
piątek, 4 stycznia 2008
Słowo dla Urbańskiego
Mt 6:24-32
„Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.
A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?
Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.”
1 Tm 6:3-11
„Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością,
jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia,
ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy - ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku.
Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy.
Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść.
Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni!
A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie.
Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami.
Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością!”
(źródło: Biblia Tysiąclecia; Wydawnictwo Pallottinum)Wystarczy na pana Andrzeja Urbańskiego spojrzeć, aby zobaczyć jak bardzo pan Urbański powinien się nad tymi słowami zastanowić.
Autor:
Mariusz
o
17:58
0
komentarze
Linki do tego posta
czwartek, 3 stycznia 2008
Malutki pistolecik prezia
Ale o Brudzińskim chciałbym napisać w kontekście mojego posta Kontrola Osobista, traktującego o małym incydencie z prymasem Glempem na lotnisku w Goleniowi. Otóż Brudziński był aktywnym uczestnikiem tamtego zdarzenia. Jak sam powiedział: "Byłem szczerze zdumiony zachowaniem ochroniarzy, wobec osoby tak zasłużonej dla polskiego kościoła i demokracji, osoby noszącej na swych ramionach majestat prymasowski. Swoim oburzeniem podzieliłem się z wojewodą". Brudziński do wojewody, wojewoda do dyrektora lotniska Jarmusza..... a dwóch wykonujących sumiennie swoje obowiązki ochroniarzy zostało z ochrony lotniska zwolnionych. TVN24 przeprowadziło sondę internetową na temat słuszności zajścia. Wyniki: 84% respondentów uznało kontrolę za uzasadnioną (w tym 61% opowiedziało się za ukaraniem winnych zwolnienia pracowników).
Brudziński potrafił zniszczyć dwóch niewinnych ludzi. Na Tuska może tylko poszczekać. Parafrazując Glempa: Karawana pojedzie dalej.
Autor:
Mariusz
o
21:38
6
komentarze
Linki do tego posta

